#książki, #book, #recenzja

Żniwiarz. Pusta noc

Tytuł: Żniwiarz. Pusta noc

Autor: Paulina Hendel

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2017

Opis ze strony wydawnictwa:

Mówią, że demony, zabobony i czary odeszły już do przeszłości. Czy na pewno?

Na pierwszy rzut oka Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Czas wypełnia jej praca w małej księgarni oraz obowiązki domowe. To jednak tylko pozory, gdyż w wolnych chwilach, zamiast spotykać się z rówieśnikami, Magda tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Z krainy umarłych ucieka najpotężniejsza istota, z jaką żniwiarze kiedykolwiek musieli się zmierzyć. Tymczasem między Magdą a Mateuszem, tajemniczym chłopakiem, który niedawno wprowadził się do miasteczka, zawiązuje się nić sympatii. Dziewczyna pokazuje Mateuszowi świat słowiańskich wierzeń, nie mając pojęcia, że już wkrótce ona i jej przyjaciele znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

 

Powieść pachnąca latem

W szale czytania powieści młodzieżowych moją następną ofiarą padł Żniwiarz. Pusta noc. Po The Call. Wezwanie zabrałam się ochoczo do lektury i pomimo zaawansowanego wieku, dałam się porwać. Spójrzcie tylko na tę okładkę, czyż nie można się w niej zakochać?

Żniwiarz jest powieścią pachnącą letnimi ogniskami i siankiem. Idealna na upalne, wieczory, najlepiej na biwaku, na łonie natury, gdzie po zmroku człowiek znacznie się bać własnego cienia.

Magda – główna bohaterka widzi rzeczy, których większość nie widzi i nie, powieść wcale nie toczy się w szpitalu psychiatrycznym. Dziewczyna dostrzega upiory i inne straszydła dręczące ludzi. Razem ze swoim wujem Feliksem, pomaga pozbyć się nawiedzającego problemu.

Fantastyczne jest czerpanie z wierzeń słowiańskich, fantastyczny jest motyw żniwiarzy, ale przede wszystkim fantastyczne jest to, że główna bohaterka to młoda dziewczyna, która nie potrafi odnaleźć się w świecie i szuka w nim miejsca dla siebie, z którą wiele młodych ludzi może się utożsamiać. Wbrew wszelkiemu rozsądkowi wybiera ona drogę pogromcy duchów, bezkostów i innych stworów, których nikt nigdy nie chciałby spotkać. Ryzykując własne życie, postanawia pomóc Feliksowi rozwiązać tajemnicę zniknięć innych żniwiarzy oraz wzmożonej działalności istot paranormalnych.

Wśród przeczytanych przeze mnie recenzji, spotkałam się z zarzutem, że Żniwiarz. Pusta noc jest książką idealną na leżak… ale właściwie, co w tym złego? Co złego jest we wciągającej powieści młodzieżowej (dla mnie wszyscy poniżej 25 roku życia, to młodzież?)? Co złego jest w powieści, która idealnie pasuje do długich i upalnych wakacyjnych wieczorów? Odpowiem – nic. Jedyne czego żałuję to to, że w czasach swojej nastoletniości, nie trafiłam na tak dobre powieści przygodowe. Jestem oburzona, że skończyła się tak szybko. Z niecierpliwością czekam na drugi tom i liczę, że w jesienne, ponure dni będzie mi się czytało równie dobrze, jak pierwszą część latem.

3 komentarze

    • czarnatulipanna

      Trochę tak, ale myślę, że sporo zależy od podejścia. Ja nie oczekiwałam wiele a dostałam dobrą rozrywkę na dwa dni. A zakończenie… To że od jakiegoś czasu wydawnictwo ogłasza premierę drugiej części, już nastawia na starcie, jaki może być koniec.

  • zaczytanywksiazkach

    Zapowiada się ciekawie ? Wpiszę tę książkę na listę ?must read?. Zgadzam się z Tobą, że lekkie książki na tzw. ?leżak? są okej i nie ma w nich nic złego. Przecież musi być i literatura ciężka, trudna, którą czytając trzeba się skupiać, i literatura lżejsza.

Skomentuj zaczytanywksiazkach Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.