#książki, #book, #recenzja

Bo to złe kobiety były. Intrygantki i diablice

Tytuł: Bo to złe kobiety były. Intrygantki i diablice

Autor: Joanna Puchalska

Wydawnictwo: Fronda

Rok wydania: 2017

 

 

Opis ze strony wydawcy:

Złe, niemoralne, wyrachowane, manipulujące otoczeniem. Intrygantki, oszustki, awanturnice w skali rodzinnej, krajowej i europejskiej. Zdrajczynie i agentki obcych mocarstw. Od Jagiellonów po czasy PRL-u. (…)

 

O kobietach z piekła rodem

Dzisiaj kilka słów o książce, która na skutek przeprowadzki i innych zawirowań dotarła do mnie w rekordowym terminie od momentu wysłania (czyt. ponad miesiąc). Plus jest jednak taki, że okazała się lekturą, na którą warto było poczekać (choć okładka wcale na to nie wskazuje). Przedstawiam Bo to złe kobiety były. Intrygantki i diablice autorstwa Joanny Puchalskiej.

Kto obserwuje mój blog, ten wie, że bardzo lubię książki, które syntezują biografie różnych ludzi. Tu prym wiodła Cristina Morato i jej Kobiety niepokorne oraz Królowe przeklęte. Bardzo ucieszyłam się, gdy otrzymałam propozycję zrecenzowania czegoś podobnego z rodzimego podwórka.

Joanna Puchalska postanowiła przedstawić czytelnikom losy niezbyt znanych kobiet (i słusznie, bo ileż można czytać o Marysieńce Sobieskiej), które na kartach historii zapisały się dość niechlubnie (delikatnie napisawszy). Bezwzględne zdrajczynie, intrygantki, kłótliwe przechery ? oto nasze bohaterki.

W czasie lektury daje się zauważyć, jak wiele pracy autorka włożyła w merytoryczną stronę swojego dzieła. Forma opracowania naukowego nie każdemu może odpowiadać, więc zastosowała ona zabieg, który sprawia, że jej książka staje się przystępniejsza – opisy przeplotła fragmentami fabularyzowanymi z językiem stylizowanym na daną epokę.

W Sieci spotkałam się z opinią, że książka jest nierówna i niektóre rozdziały są napisane lepiej a niektóre gorzej. Z tym się nie zgadzam. Myślę, że jedne historie są mniej a inne bardziej kontrowersyjne, co może wpływać na odbiór treści.

Bo to złe kobiety były są naprawdę przyjemną lekturą, choć z racji naukowego zacięcia, nie do końca lekką (ja bardzo lubię, ale jeśli ktoś spodziewa się niewymagającego czytadełka, może czuć się zawiedziony i przytłoczony). Dzięki oryginalnemu doborowi bohaterek, nie ma się wrażenia, że “to już było”. Choć do formy i stylu nie mogę się przyczepić, momentami wydawało mi się, że autorka trochę za bardzo  odchodzi tematu, opisując tło społeczne i polityczne. Nie jest to jednak zbyt rażące, zwłaszcza gdy ma się świadomość niewielkiej ilości, źródeł jakie można znaleźć. Książkę polecam miłośnikom historii i nie tylko.

7 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.