#książki, #book, #recenzja

Spadek

Tytuł: Spadek

Autor: Vigdis Hjorth

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2018

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Powieść równie szczera i bolesna jak Moja walka Knausg?rda.
Historia splątanych relacji rodzinnych, konfrontacji z ojcem, wypierania prawdy. W spadku po rodzicach otrzymujemy bowiem nie tylko kolor oczu czy letniskowy domek? Wszyscy przeciwko Bergljot. Dwie siostry, brat, matka i ojciec, od którego w trakcie rozmowy telefonicznej usłyszy: ?Spójrz w lustro, a zobaczysz psychopatkę?.
Bergljot po latach pisze e-mail do sióstr: ?Żadna z was w żadnym momencie nie zapytała mnie o moją historię. Wywoływało to we mnie wielki smutek?. Dlaczego tak się stało? Jaka rodzinna tajemnica została zamieciona pod dywan, przysłonięta niedzielnymi obiadami i gwiazdkowymi prezentami?
Bez zamknięcia spraw z przeszłości Bergljot nie może uporządkować swojego życia i pozbyć się traumy z dzieciństwa. Teraz ponadto nieoczekiwanie została wykluczona ze spadku po ojcu, a jej walka o prawdę spotyka się z milczeniem.
Czy Bergljot rzeczywiście ma rację? A może kłamie?

Niezabliźnione rany

Są takie książki, o których zapominam prawie natychmiast po tym, jak odłożę je na półkę, ale są też takie, które wiele dni po skończeniu nie dają mi spokoju – pozostawiają poczucie dyskomfortu, zmuszając do nieustannej analizy i refleksji nad przedstawionym problemem. Odkąd skończyłam czytać Spadek minęło już sporo czasu, a ciągle nie mogę przestać o nim myśleć i zebrać wszystkich uwag, by napisać recenzję.

Bo cóż mogę powiedzieć o tej książce? Że jest wstrząsająca? Do bólu prawdziwa? To wszystko prawda. Choć historia zaczyna się niepozornie, wręcz banalnie (czworo dzieci, jeden spadek, dwoje dostaje więcej, pozostała dwójka czuje się pokrzywdzona), to jest to zaledwie przedsionek rodzinnego piekła. W swojej powieści Hjorth dała popis mistrzowskiej narracji. Wprawdzie akcja książki nie pędzi na złamanie karku, a wydarzenia z przeszłości dość szybko zostają odsłonięte przed czytelnikiem, to jednak narastające napięcie pomiędzy bohaterami nie pozwala oderwać się od lektury.

Spadek jest opowieścią o ranach, które nie chcą się zabliźnić pomimo upływu lat. To wstrząsający obraz hipokryzji, która potrafi zrujnować życie. Zamiatanie pod dywan brudów z przeszłości, uciszanie wyrzutów sumienia, pierwotnie wpojony szacunek do rodziców. Szantaże emocjonalne, wybieranie tego, co wygodne, zamiast tego, co słuszne. Skuteczne uprzykrzenie życia niewygodnym członkom rodziny. Wszystko boleśnie prawdziwe.

W przypadku powieści Hjorth realizm nie polega tylko na dobrze skonstruowanej historii, ale siłą są przede wszystkim bohaterowie, zwłaszcza Bergljot. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak autentyczną kreacją człowieka złamanego, jednocześnie nie potrafiącego pogodzić się z tym, jak potoczyło się jego życie, a z drugiej strony nie mającego już najmniejszej nadziei na ukojenie bólu i odzyskanie wewnętrznego spokoju. Chaotyczna narracja i powtarzające się wypowiedzi oddają znerwicowanie, problemy z uzależnieniem, czy niepokój. Każdy dodatkowo wpleciony w fabułę tekst, czy to o bałkańskich konfliktach wojennych, zamkniętych w getcie Palestyńczykach, czy psychoanalizie, jest przeniesieniem problemu dręczącego główną bohaterkę na inny grunt. Całe życie Bergljot sprowadziło się do jednego problemu, a ona sama pozostała sześćdziesięcioletnim skrzywdzonym dzieckiem.

Spadek nie jest lekturą lekką i gwarantującą relaks. To powieść dla czytelników, którzy bardziej niż żwawą akcję, docenią złożony portret psychologiczny postaci, a przede wszystkim poświęcą swój czas na przemyślenie chociażby tego, jaki sens mają liczne wtrącenia, powtórzenia i retrospekcje (np. te dotyczące przyjaciół głównej bohaterki). Spadek nie jest powieścią, która krzyczy emocjami. Główna bohaterka nie lamentuje, nie dokonuje samookaleczeń, ani innych gwałtownych czynów. Jej degradacja jest powolna, jej żal zamyka się w pisaniu niewygodnych wiadomości do pozostałych członków rodziny, najczęściej pod wpływem alkoholu. To nie jest szarpanina młodego człowieka. To rozpacz kobiety u schyłku swojego życia. W tym przypadku szept jest głośniejszy od krzyku.

 

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.