#książki, #book, #recenzja

300 uczonych prywatnie i na wesoło, tom 1

Tytuł: 300 uczonych prywatnie i na wesoło, tom 1

Autor: Andrzej Kajetan Wróblewski

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2018

 

Opis ze strony wydawnictwa: 

Biogramy wybitnych uczonych w encyklopediach najczęściej ograniczają się do suchego zestawienia najważniejszych faktów. Tymczasem uczeni są przede wszystkim ludźmi, wybitnymi indywidualnościami, i mają ? jak każdy ? przywary, dziwactwa, upodobania, a niekiedy burzliwe życie prywatne. Wszystkie informacje na ten temat są najczęściej wstydliwie pomijane, gdyż panuje przekonanie, że nie wypada odbrązawiać posągowych postaci.
Tymczasem kiedy dowiadujemy się, że wielki Arystoteles jąkał się, Albert Einstein podkradał tytoń do fajki, a współtwórca mechaniki kwantowej Erwin Schrödinger miał liczne kochanki, postacie nabierają wreszcie cech ludzkich.
Obecny zbiór tekstów luminarza polskiej nauki Andrzeja Kajetana Wróblewskiego oparty jest na cyklu jego artykułów “Uczeni w anegdocie” publikowanym od ponad 25 lat w miesięczniku “Wiedza i Życie”. Część z nich znalazła się już w zbiorach książkowych “Uczeni w anegdocie” (Prószyński i S-ka 1999), “Uczeni w anegdocie. Poczet drugi” (Prószyński i S-ka 2004) oraz “200 uczonych w anegdocie” (Świat Książki 2010).
Wszystkie publikowane wcześniej teksty zostały przejrzane, poprawione, uzupełnione, rozszerzone i przystosowane do obecnego wydania, w którym można znaleźć opowieści o stu nowych postaciach.

 

Noblista też człowiek!

Lato zbliża się wielkimi krokami, a wraz z latem zwykle wytęskniony urlop. Jeżeli poszukujecie książki lekkiej (w tym przypadku jest to tylko lekkość tematyczna, bo gabaryty są niemałe), to 300 uczonych prywatnie i na wesoło powinno spełnić oczekiwania nawet wybrednego czytelnika. Autor zebrał życiorysy najbardziej zasłużonych dla nauki ludzi, ale spisane przez niego biogramy w niczym nie przypominają suchych notek z Wikipedii. Owszem, otrzymujemy informacje o najważniejszych dokonaniach danego naukowca, ale autor przede wszystkim skupił się na ukazaniu prywatnego życia, które często kłóci się z naszą wizją poważnych pań i panów w białych kitlach, dumnie prezentujących wyniki swojej ciężkiej pracy przed skomplikowaną aparaturą. Autor prezentuje nam naukowców bardzo często roztargnionych (choć w przypadku niektórych, to bardzo delikatne określenie), czasami z ogromnym poczuciem humoru i skłonnościami do robienia innym kawałów, a czasem śmiesznych w swoim zadęciu i zacietrzewieniu. Po lekturze jedno wiem na pewno – fizycy naprawdę są dziwni.

Czytanie pierwszego tomu 300 uczonych prywatnie i na wesoło daje nie tylko możliwość relaksu przy lekturze naszpikowanej ciekawostkami i zabawnymi anegdotami. To również okazja do przypomnienia (lub poznania) najważniejszych faktów z dziedziny historii nauki. Króciutkie 2-3 stronicowe rozdzialiki są tak skonstruowane, by nie zamęczyć czytelnika nadmiarem informacji, a z drugiej strony sprawić, by z każdego biogramu zapamiętał kilka ciekawostek, którymi będzie mógł zabłysnąć w towarzystwie.

Ogromną zaletą tej pozycji jest język używany przez autora – dystyngowany, choć nie pompatyczny. Gawędziarski styl sprawia, że każdą kolejną historię czyta się z prawdziwą przyjemnością. Nie podlega żadnej wątpliwości, że Andrzej Kajetan Wróblewski ma ogromny talent do opowiadania anegdot i przybliżania laikom najważniejszych osiągnięć z fizyki, chemii, czy astronomii.

Jeżeli chcecie wiedzieć, kto przez roztargnienie zamiast kamienia wrzucił do rzeki swój zegarek, kto jako dziecko naśladował jąkanie rówieśników tak umiejętnie, że w późniejszym życiu nie potrafił go wyeliminować, który z naukowców rozpoczął studia fizyki zamiast wymarzonej matematyki, bo był zbyt nieśmiały, by powiedzieć, że na egzaminie wstępnym pomylił grupy, lub który z uczonych wychodził z dzieckiem na spacer tak zamyślony, że wracał do domu bez dziecięcego wózka, koniecznie musicie sięgnąć po 300 uczonych prywatnie i na wesoło. Liczne parsknięcia śmiechem gwarantowane. A ja już zacieram łapki na drugi tom.

7 komentarzy

  • Aneta

    Wygląda na to, że jest to bardzo pozytywna lektura. Skojarzyła mi się z “Codziennymi rytuałami wielkich umysłów” Masona Curreya – książką o procesie twórczym pisarzy, muzyków, malarzy i innych twórców. Co do takich książek jest tylko jeden minus – zawsze mi mało! Te krótkie rozdzialiki nie wystarczają, by zaspokoić moją ciekawość. Za to za każdym razem mam później ochotę sięgnąć po osobne biografie najciekawszych postaci. 🙂

    • niepoczytalna

      Jak to się stało, że nie znam tej pozycji?! Dopisuję do nadrobienia.
      Książki z krótkimi rozdziałami mają swoje plusy. Można wstępnie poznać ogrom postaci i wybrać, które życiorysy rzeczywiście nas zainteresują.

  • Galliusz

    Brzmi ciekawie. Trudno się nie zgodzić, że ludzi nauki pokazuje się jako figury, które czegoś dokonały, ale nie jako ludzi. Tymczasem wgryzając się w ich biografie można nieźle się uśmiechnąć, albo i westchnąć, bo prywatnie uczeni mogli być albo zabawnymi dziwakami, albo totalnymi wredotami. Cóż, jak trafię kiedyś na tą pozycję, to może sobie zerknę 🙂

  • Bookanka

    Nie jest to do końca gatunek książek, które czytam, ale ta pozycja mnie intryguje. Tym bardziej, że nie są to suche fakty. Zbliżają się wakacje i chyba po nią sięgnę.

    • niepoczytalna

      Gorąco polecam! Ja przez wiele godzin urlopowej podróży byłam żywym audiobookiem i zgodnie z małżem stwierdzamy, że to książka, po którą naprawdę warto sięgnąć. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.