#książki, #book, #recenzja

Obietnica poranka

Tytuł: Obietnica poranka

Autor: Romain Gary

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2018

Opis ze strony wydawnictwa:

Wielka, bezgraniczna miłość macierzyńska, która buduje wokół dziecka iluzje wspaniałego świata. Życie głównego bohatera jest zwariowane dzięki obecności w jego życiu niezwykłej, ale zarazem szalonej matki. Romain przeżywa niesamowite przygody i z dnia na dzień staje się jednym z najbardziej znanych pisarzy XX wieku. Wszechogarniająca macierzyńska miłość jest wspaniała, ale może być również ciężarem.
Porywająca autobiografia Romaina Gary?ego, wybitnego pisarza polskiego pochodzenia, który jako jedyny dwukrotnie zdobył prestiżową Nagrodę Goncourtów. Na podstawie książki powstał film, w którym główne role zagrali niezwykle popularny nad Sekwaną Pierre Niney oraz niezrównana Charlotte Gainsbourg.

Nie dajcie się zwieść okładce

Przy okazji ekranizacji autobiografii Romaina Gary’ego wydawnictwo Prószyński i S-ka postanowiło wznowić tę pozycję i jeśli nie czytaliście jej wcześniej, koniecznie powinniście to nadrobić. Na wstępie muszę Was uprzedzić – nie dajcie się zwieść melancholijnej okładce ani tym bardziej napuszonemu zwiastunowi filmu. W książce nie znajdziecie wielkich, bohaterskich czynów, patetyzmu czy nie wiadomo jakich wzruszeń, a jedyne łzy, które towarzyszyły mi podczas lektury, to te ze śmiechu, którego napady miałam wielokrotnie.

Romain Gary snuje swoją  historię, w centrum której od zawsze znajdowała się jego matka – kobieta o niezachwianej wierze w swoje dziecko, największy motywator autora i niewątpliwie najważniejsza osoba w jego życiu. Tworzą oni tak ekscentryczny duet, że nie sposób przejść obok niego obojętnie. Prozę Gary’ego cechuje niezwykle lekkie pióro, więc pomimo tego, że w książce nie pojawiają się prawie żadne dialogi, całość nie męczy i czyta się szybko (dla porównania Opowieść o miłości i mroku Amosa Oza, która również jest książką autobiograficzną, prawie zabiła mnie nudą i stagnacją). Poziom autoironii bije wszelkie rekordy, a jeśli zdarzają się chwile egzaltacji, to jest ona tak teatralna, że przywołuje jedynie uśmiech.

Jedno z pewnością kłamstwem nie jest – miłości w tej książce jest wiele i jest ona siłą napędową zarówno dla matki, która walczy o zapewnienie sobie i dziecku jak najlepszych warunków materialnych, jak i dla syna, który robi wszystko, by nie zawieść oczekiwań swojej matki. Choć w ich wspólnej relacji na pewno nie brakuje wzruszeń, to mimo wszystko spora część opowieści ma charakter dowcipny, a wielka miłość zwykle ujawnia się w drobnych gestach.

Powieść Gary’ego zachwyciła mnie językiem – tej powieści się nie czyta, przez tę powieść się płynie. Nie sposób nudzić się przy tej lekturze, kiedy jedna anegdota goni następną. Jedynym nużącym momentem były fragmenty, w których główny bohater zostaje powołany do wojska, jednak stanowiły one zaledwie ułamek całej historii.

Obietnica poranka nie jest kolejną wyciskającą łzy historią o wojnie (choć działaniom wojennym jest poświęcona jedna z trzech części książki, to stanowi ona jedynie tło). To przede wszystkim opis niecodziennej, osobliwej relacji łączącej autora i jego matkę ukazujący, jak ważną rolą jest macierzyństwo, jak ogromny wpływ na życie dziecka może wywierać jego rodzic i jak trudne i niewygodne jest czasem podołanie rodzicielskim oczekiwaniom.

Jeżeli chcecie się dowiedzieć, co łączy miłość i zjedzenie gumowego kapcia, koniecznie sięgnijcie po powieść Romaina Gary’ego. Dla wszystkich miłośników biografii, pełnych uroku wspomnień z dzieciństwa czy po prostu świetnie napisanych powieści powinna być to pozycja obowiązkowa. Sama nie wiem, jak przez prawie trzy dekady żyłam w nieświadomości istnienia tej książki…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.