#książki, #book, #recenzja

Omen

Tytuł: Omen

Autor: David Seltzer

Wydawnictwo: Vesper

Rok wydania: 2018

Opis ze strony wydawnictwa:

Jeremy Thorn jest amerykańskim ambasadorem w Wielkiej Brytanii. Jego cierpiąca na depresję żona, po latach bezowocnych starań o potomstwo i kilku poronieniach, w końcu rodzi dziecko. Gdy jednak ambasador zjawia się w rzymskim szpitalu, słyszy od pracującego tam księdza, że jego nowo narodzony synek nie żyje, lecz może przyjąć dziecko, jako własne, kobiety, która zmarła podczas porodu. Thorn zgadza się na propozycję duchownego, nikomu o tym nie mówiąc, nawet żonie. Chłopcu nadano imię Damien…

 

Polowanie na czarci pomiot

Film Omen od ponad czterdziestu lat przyspiesza bicie serca widzów i sprawia, że czują się nieswojo w ciemnym mieszkaniu. Czy książkowa wersja tej samej historii również podnosi ciśnienie i zmusza do obgryzania paznokci? Nawet lepiej!

Nie oszukujmy się, pod względem literackim Omen nie jest arcydziełem. Styl Seltzera jest poprawny, jednak da się wyczuć, że autor zawodowo nie zajmuje się pisaniem powieści. Jednego nie można mu odmówić ? naprawdę potrafi zbudować napięcie, stworzyć poczucie grozy. W powieści ? dużo bardziej niż w filmie ? wyczuwalne jest osaczenie głównego bohatera, jego rozterki i rozdarcie. Bohaterowie książki są dokładniej zarysowani, pełniejsi, więc wybory, których dokonują, wydają się mieć więcej sensu.

Kolejną przewagą powieści nad ekranizacją jest to, że nie zestarzała się ona tak bardzo. O ile film oglądany przeze mnie osiemnaście lat temu rzeczywiście wydawał mi się przerażający, o tyle oglądany w ramach uzupełnia lektury nie wywołał już większych emocji ? o ile kostiumy i wnętrza można uznać za klimatyczne, o tyle ?efekty specjalne? raczej bawią niż straszą. W powieści oprócz technologii (np. braku telefonów komórkowych) w ogóle nie czuć upływu czasu. Zaś mroczny klimat trzyma od pierwszej strony, a uczucie nieuchronności złych wydarzeń nie opuszcza przez całą lekturę (a nawet narasta!)

Ekranizację uznaje się dziś za klasykę horroru, za to powieść Seltzera została potraktowana po macoszemu, jako dodatek do premiery filmu ? całkowicie niesłusznie! Spełnia ona wszelkie wymagania tego gatunku ? jest mroczna, ma idealną dynamikę, świetnie zbudowanych i niejednoznacznych bohaterów (absolutnie żaden nie wzbudza sympatii), a dodatkowym jej atutem z pewnością są ponure, klimatyczne ilustracje (zresztą cała szata graficzna jest obłędna). I jeszcze jeden plus ? posłowie, które okazało się świetnym źródłem informacji i ciekawostek na temat całego procesu powstania powieści oraz filmu.

Omen w wersji książkowej okazał się ogromnym (i pozytywnym) zaskoczeniem. Powieść uniknęła tego, co spotkało jej ekranizację ? starzenia się. Literacki debiut Seltzera jest mroczny, klimatyczny i dokładnie taki, jaki powinien być horror ? niepokojący. Niezależnie od tego czy widzieliście film, czy nie i tak warto sięgnąć po powieść, bo choć może nie uwiedzie czytelnika językiem, to na pewno zapewni rozrywkę w niejeden zimny, deszczowy, jesienny wieczór.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.