#książki, #book, #recenzja

Bona. Zmierzch Jagiellonów

Tytuł: Bona. Zmierzch Jagiellonów

Autor: Magdalena Niedźwiedzka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2018

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Pierwsza z cyklu biograficznych powieści Magdaleny Niedźwiedzkiej ?Zmierzch Jagiellonów?.

Polityka i spisek, wojny, krew i bezwzględność zmieniają ludzi w bestie, które w renesansowych stolicach Europy przeistaczają się w wielkich humanistów, mecenasów sztuki i obrońców wiary. Oto ludzie targani namiętnościami, nieufni, pogrążający się w obsesjach i samotni: król Polski Zygmunt I Stary, wielki mistrz krzyżacki Albrecht Hohenzollern, Anna ? księżna mazowiecka ? oraz inne wybitne osobistości pierwszej połowy XVI wieku, a wśród nich przede wszystkim Bona Sforza ? królowa Polski i wielka księżna litewska. Życie nauczyło ją skrywania uczuć. Już jako dziecko była świadkiem zdrady, śmierci, okrucieństwa i bezwzględności. Zrozumiała, że ludzie to wyłącznie zabawki w rękach nielicznych i że nikt, nawet własna rodzina, nie jest gwarancją bezpieczeństwa, zapewnia je wyłącznie status społeczny i bogactwo. Bała się kochać, ponieważ miłość oznaczała tylko ból.

Dokąd zmierzają i czego pragną?

 

Nie taka znowu bona

Kiedy w zapowiedziach wydawniczych pojawiła się nowa polska powieść z gatunku beletrystyki historycznej, zaklaskałam radośnie. Ponieważ ostatnia trylogia (Opowieści z angielskiego dworu) autorstwa Magdaleny Niedźwiedzkiej okazała się lekką i dość zgrabnie napisaną lekturą ? a niczego więcej nie oczekuję od takiej literatury ? po najnowszą książkę sięgnęłam ochoczo. Choć pojawiały się wcześniej pozycje dotyczące ostatnich Jagiellonów (np. powieści Renaty Czarnieckiej), to nie były one zbyt zadowalające, więc po Zmierzchu Jagiellonów obiecywałam sobie naprawdę wiele.

Bardzo chciałabym powiedzieć, że najnowsza powieść Magdaleny Niedźwiedzkiej jest jedną z tych, które odczarują ludziom historię (jako dziedzinę nauki), zaciekawią, zachęcą do zgłębienia tematu, ale niestety, obawiam się, że czytelnicy, którzy nie są pasjonatami historii, mogą nie odnaleźć się w tej lekturze.
Autorka postanowiła stworzyć powieść konstrukcją przypominają książki Elżbiety Cherezińskiej ? mnóstwo postaci, wiele wątków, które powoli się zacieśniają i przeplatają. Niestety w tym przypadku zabrakło pewnej płynności i swobody w przechodzeniu od jednego bohatera do następnego. Znając dość dobrze ten okres historyczny, zdaję sobie sprawę, że te wszystkie wątki są powiązane, jednak w powieści to wszystko było jakieś niespójne, za mało zazębione i nie tak zgrabnie przeprowadzone.

Nie da się ukryć, że autorka dobrze przygotowała się merytorycznie. Czytelnik ma okazję poznać trochę dworskiej codzienności, potraw, napitków, strojów, polowań i wielu, wielu innych aspektów. Od powieści historycznej oczekuję jednak tego że tło historyczne, sytuacja polityczna będą przede wszystkim przedstawione ustami bohaterów, a nie przez kilkustronicowe opisy. Czytelnicy (nawet ci, którzy nie przepadają za historią) pokochali powieści Elżbiety Cherezińskiej i docenili to, że mają okazję poznać historię, wcale tego nie odczuwając. Tutaj zabrakło tej lekkości.

Jeśli chodzi o kreacje bohaterów, to w większości przypadków są one udane, jednak i na tym polu nie obyło się bez wpadek. W powieści zdarzały się takie sceny, gdzie nastroje bohaterów zmieniały się tak szybko i irracjonalnie, że czytelnik nie miał szans, by zrozumieć z czego wynikają tak nagłe zmiany. Na dwóch stronach król Zygmunt jest wzruszony i zakochany, chwilę później czuje ogromne pożądanie, by za moment wpaść w gniew. Podobnie jest z Boną, która na jednej stronie rozmyśla, że docenia męża za jego dobroć, by na następnej wyzywać go od tchórzy i miernot (ja rozumiem ? Bona, włoski temperament, ale dla mnie to było zbyt wiele).

I ostatni zarzut ? czysto techniczny ? mianowicie tytuł. Umieszczenie Bony w tytule, jest dla mnie niezrozumiałym zabiegiem. Nie jest to zbeletryzowana biografia królowej. Jest ona jedną z bohaterek powieści, ale jedną z wielu. Czytelnik, sugerując się okładką, ma prawo nie czuć się w pełni usatysfakcjonowany, gdy podczas lektury okaże się, że Bona wcale nie jest najważniejszą postacią. Na to samo zwróciłam uwagę w tytułach kolejnych części Opowieści z angielskiego dworu i w tym przypadku ponawiam ? tytuł wprowadza w błąd.

Pomimo tych niedociągnięć jestem pewna, że powieść Magdaleny Niedźwiedzkiej może przypaść do gustu niektórym miłośnikom beletrystyki historycznej. Pozycja jest zdecydowanie lepiej napisana, niż poprzednie książki przybliżające losy Jagiellonów, ale nie tak dobrze, jak rozbicie dzielnicowe z cyklu Odrodzone królestwo.

2 komentarze

  • Aninreh

    Ten napis “Bona” na okładce – zdecydowanie mylący. W pierwszej chwili sądziłam, że to książka biograficzna właśnie 😮 W ogóle nie znałam tej autorki i serii powieściowych, chyba czas będzie nadrobić ^ ^

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.