#książki, #book, #recenzja

Równonoc

Tytuł: Równonoc

Autor: Anna Fryczkowska

Wydawnictwo: Od deski do deski

Rok wydania: 2018

 

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Seria tajemniczych zaginięć nastoletnich chłopców, którzy zniknęli pod koniec lat 90. w Zachodniopomorskiem. Co łączy te dramaty? Czy chłopców ktoś porwał? Czy zamordował seryjny zabójca? Czy może to wszystko jest jednak dziełem przypadku?
Marcowe dzieci. Chłopcy, którzy nigdy nie staną się mężczyznami. Podobni do siebie jak bracia. Za każdym z nich stoi inna historia. Inny rodzic. To właśnie oczami rodzica, pełnymi cierpienia i niezrozumienia dla tego, co się stało, obserwujemy świat po stracie. Słyszymy ten niemy krzyk i wiszące w zamkniętym pokoju syna pytanie ? gdzie jesteś?
Ta poruszająca do głębi historia, utkana ze wspomnień i informacji na temat autentycznych wydarzeń, które miały miejsce w Łobzie, Rewalu i Starym Drawsku w marcu 1998 i 1999 roku.

 

Dla spokoju ducha

Seria na F/Aktach od dłuższego czasu pozostaje moim ulubionym cyklem książkowym. O ile kryminały zupełnie mnie nie kręcą, o tyle do prawdziwych spraw kryminalnych przekazanych w ręce świetnych literatów mam wyjątkową słabość.
Równonoc opowiadająca o losach rodzin, które połączyło zaginięcie nastoletnich synów nie jest wyjątkiem. Anna Fryczkowska z całą mocą oddaje z jak wielką tragedią mierzą się rodzice, którzy od dwudziestu lat nie nie wiedzą, co się stało z ich dziećmi, co czuje rodzeństwo zaginionych chłopców, które codziennie musi mierzyć się z bolesną nieobecnością. Choć sprawa, którą zajęła się autorka, wydaje się idealnym tematem śledczym, książka jest skupiona przede wszystkim na psychice bohaterów ? zwłaszcza matek, które wciąż nie mogą zaznać spokoju nie znając losu swoich synów.

Anna Fryczkowska stopniowo wprowadza nas w kolejne historie. Początkowo dzień zniknięcia znamy z perspektywy jednego z rodziców, później otrzymujemy więcej szczegółów, zeznań świadków, faktów dotyczących postępów w sprawie (lub ich braku). Z niemal każdej strony w czytelnika uderza bezsilność, ból, którego nie można ukoić, żałoba, której nie można przeżyć; bo nie ma ciała, nie ma grobu, nie ma modlitw za spokój duszy… Równonoc to kolejna część serii, od której nie można się oderwać. Razem z rodzicami zaginionych chłopców boleśnie odczuwamy bezradność, wyrzuty sumienia, lekceważenie ze strony policji, wściekłość na wszystkie zaniechania, które popełniono w śledztwach i drążące mózg pytanie: Gdzie są chłopcy?

Równonoc jest książką, której trudno cokolwiek zarzucić ? wstrząsający temat, poruszające osamotnienie rodziców w walce o odnalezienie dzieci, a wszystko to ubrane w świetny warsztat literacki. Nie do końca odpowiada mi sugerowane wyjaśnienie zaginięcia chłopców, bo nawet jeśli przedstawiony został najbardziej prawdopodobny scenariusz (a właściwie jedyny, jaki udało się złożyć), to w dalszym ciągu nie ma żadnych dowodów na poparcie tej teorii (choć oczywiście mogę się mylić ? na pewno nie uważam się za eksperta w tej sprawie). Nie zmienia to jednak faktu, że nikomu nie postawiono żadnych zarzutów, a autorka, nawet jeśli nie w sposób bezpośredni, zdaje się wskazywać sprawcę. A przecież to nie jest tylko fikcja literacka. Za tą historią stoją prawdziwi ludzie.

Walory literackie i poruszające portrety psychologiczne bohaterów, to nie jedyna rzecz, która powinna z nami zostać po zakończonej lekturze. Równonoc przede wszystkim powinna zostawić czytelnika z poczuciem odpowiedzialności, skłonić do zwracania większej uwagi na to, co dzieje się wokół niego: na rzeczy dziwne, nietypowe zachowania. Najważniejsze są pierwsze godziny po zniknięciu, a nasza czujność, może zapobiec tragedii nie tylko pojedynczych osób, a całych rodzin.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.