#książki, #book, #recenzja

Medicus

Tytuł: Medicus

Autor: Noah Gordon

Wydawnictwo: Publicat/Książnica

Rok wydania: 2018

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Słynna powieść o średniowiecznym balwierzu, który został wielkim lekarzem.
Anglia, XI wiek. Rob J. Cole, syn cieśli i hafciarki, po śmierci rodziców zostaje pomocnikiem wędrownego balwierza parającego się również leczeniem. Wykazuje nie tylko zapał do nauki, ale też ową szczególną wrażliwość, która pozwala “czytać” w chorym organizmie, dostrzegać w nim wolę walki lub chęć poddania się. Punktem zwrotnym w jego życiu staje się spotkanie z żydowskim lekarzem, którego kunszt przewyższa nikłe umiejętności średniowiecznych medyków. Odtąd każdym krokiem Roba kieruje jedno tylko pragnienie: dotrzeć do Isfahanu i zostać uczniem sławnego perskiego lekarza, Ibn Siny, w świecie zachodnim zwanego Awicenną.

 

Epicka powieść drogi

Od bardzo dawna marzyła mi się porządna powieść przygodowa; może nie taka co to powala stylem i słownictwem, ale taka, co wciągnie bez reszty i nie będzie dawała odłożyć się na później. No i powiem Wam szczerze – udało się! Chociaż Medicus nie jest wolny od wad, to spełnił swoje zadanie i dostarczył mi sporo rozrywki.

Trzeba przyznać, że choć Noah Gordon pod względem merytorycznym nie popełnił mistrzostwa, to jednak w powieści nic nie zgrzyta na tyle, bym chciała ją porzucić w trakcie lektury. Nawet jeśli jest to trochę bajdurzenie na temat życia w średniowieczu, to autor dość dobrze oddaje atmosferę tamtych czasów, kreśli ogólny obraz codzienności, podróżowania, leczenia, tego co ludzie jedli i pili. Bardzo ciekawe były również fragmenty dotyczące rozbudowywania Londynu, któremu w chwili rozpoczęcia akcji powieści bliżej do osady niż miasta.

Medicus pomimo swojej objętości na pewno nie jest powieścią przegadaną, wszystkie wątki są wyważone i żaden się nie wlecze, choć niektóre rozwiązania fabularne przywodzą na myśl telenowelę. Podróż przez średniowieczną Europę aż do Persji jest naprawdę wdzięcznym tematem.
Właściwie jedyne, co naprawdę raziło mnie podczas lektury to stereotypy. Chrześcijanie są głupi i brudni, muzułmanie są rozpustnymi i/lub nadużywającymi alkoholu hipokrytami, a każda religia to zbiór bezsensownych zakazów, które hamują rozwój nauki. To razi i wywołuje we mnie sprzeciw; nie. Po prostu nie.

Dość już narzekania, ponieważ Medicus jest naprawdę epicką powieścią drogi. Lektura może nie powiększyła mojej wiedzy z zakresu mediewistyki, nie powaliła na kolana oryginalnością czy wyszukanym stylem, ale dała mi wszystko, czego oczekuję od powieści przygodowej z historią w tle – czyli kilka wieczorów niezłej rozrywki.

PS. Dla wszystkich tych którzy oglądali kiedyś film o tym samym tytule, mam dobrą wiadomość – (rzekoma) ekranizacja mało ma wspólnego z pierwowzorem, więc śmiało możecie sięgnąć po powieść. Niewiele fabuły książki zostało przeniesione na ekran.

[contact-form][contact-field label=”Podpis” type=”name” required=”true” /][contact-field label=”E-mail” type=”email” required=”true” /][contact-field label=”Witryna internetowa” type=”url” /][contact-field label=”Wiadomość” type=”textarea” /][/contact-form]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *