#książki, #book, #recenzja

Wszystkie ziarna piasku

Tytuł: Wszystkie ziarna piasku

Autor: Bartek Sabela

Wydawnictwo: Czarne

Rok wydania: 2015

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Sahara Zachodnia, ostatnia afrykańska kolonia i – jak mawiają sami Saharyjczycy – największe więzienie świata. Szesnaście lat wojny między partyzantami Frontu POLISARIO a wojskami marokańskimi i dwadzieścia pięć lat negocjacji nie przyniosły rozwiązania konfliktu. W jego wyniku połowa rdzennej ludności uciekła do Algierii i mieszka w obozach uchodźców. Druga żyje pod brutalną marokańską okupacją. Dzieli ich zbudowany przez Marokańczyków „mur wstydu” – fortyfikacja wojskowa, od której większy jest jedynie Wielki Mur Chiński. Tymczasem organizacje międzynarodowe, powołane by bronić pokoju na świecie, zdają się cierpieć na ciężki przypadek hipokryzji i przewlekłej niemocy.

 

Są jeszcze takie miejsca…

Każdego roku świętujemy rocznicę odzyskania niepodległości – w tym: piękną, okrągłą. Każdego roku wspominamy powstania, strajki przeciwko władzy komunistycznej i wprowadzenie stanu wojennego. Celebrujemy wolność, choć na co dzień  niewiele o niej myślimy lub, co gorsza, niewiele myślimy o tym, że wolność nie dla wszystkich jest normą. Ciągle istnieją systemy totalitarne, a każdego dnia w różnych zakątkach świata ludzie walczą o godne życie. Jedne walki są głośne i medialne, o innych świat woli milczeć.

 

Synowie Sahary na froncie

Jednym z ludów, który od kilkudziesięciu lat walczy o niepodległość są Sahrawi – rdzenna ludność Sahary Zachodniej. Historia bezprawnej grabieży przez Maroko (przy wsparciu wielu krajów europejskich oraz Stanów Zjednoczonych) terenów, które historycznie nigdy nie przynależały do tego państwa jest brutalna i krwawa. Mną jednak nie wstrząsnęły najbardziej opisy tortur, walk, czy życia w obozach dla uchodźców – najbardziej wstrząsnęło mną przyzwolenie świata na to, by sytuacja na terenie Sahary Zachodniej wyglądała tak a nie inaczej. Być może jestem idealistką. Być może nie mam pełnego obrazu historii, którą Bartek Sabela opowiedział dokładnie, ale jednostronnie. Jednak mierzi mnie wchodzenie w układy, prowadzenie interesów z państwem, które jawnie łamie prawa człowieka, które z premedytacją odmawia rdzennej ludności Sahary dostępu do szpitali, bibliotek, szkół wyższych. Nawet do miejsc pracy. Czuję wstręt dla wszystkich polityków, którzy “doceniają” wkład króla Maroka w “umacnianie praw człowieka”.

Codzienność to cierpliwe trwanie

Wszystkie ziarna piasku to opowieść o tym, jak lud pasterzy został popchnięty do ostateczności i zmuszony do chwycenia za broń. To obszerny opis walk partyzanckich, budowy marokańskich murów (które poszarpały terytorium Saharyjczyków, oddzielając ich od najważniejszych miast i złóż naturalnych) oraz życia w ośrodkach dla uchodźców. To obraz biedy i zniewolenia ludu, któremu wcześniej niczego nie brakowało. Państwa, które uchodziło za jedno z najbogatszych w Afryce, a obecnie jego lud uważany jest za najlepiej wykształcony wśród Afrykańczyków. Dla którego wolność od zawsze jest wartością nadrzędną. Kolejne pokolenie Saharyjczyków wychowuje się bez własnej ziemi – w obozach dla uchodźców, na emigracji lub na ziemiach zagarniętych przez Maroko, gdzie codziennością Sahrawi są porwania, pobicia i inne represje aparatu władzy. Ponieważ działania wojenne zostały wstrzymanie, pozostaje im tylko trwać, najczęściej bez pracy (Marokańczycy rzadko zatrudniają Sahrawi), bez nadziei na poprawę własnej sytuacji i z coraz mniejszą wiarą w sprawiedliwość i pokojowe ideały prawa międzynarodowego.

Wielka hipokryzja

Reportaż Sabeli opowiada historię dążenia Sahrawi do niepodległości, jednak najmocniej wybrzmiewa w nim hipokryzja państw, polityków, organizacji międzynarodowych. Są takie kraje, które uważają siebie za krzewicieli i stróżów demokracji, które będą bić na alarm i grozić palcem, kiedy w ich mniemaniu wolność obywateli jakiegoś kraju jest zagrożona (znamy to, prawda?). Ale tylko wtedy, gdy mają w tym swój interes. Tym samym państwom, nie przeszkadza sprzedawanie broni władcy, który krwawo tłumi pokojowe manifestacje, który przyzwala na tortury, porwania i dożywotnie wyroki dla więźniów politycznych. Są organizacje międzynarodowe, które mają stać na straży pokoju oraz takie, które mają możliwość wprowadzenia sankcji (choćby gospodarczych), ale po co? Łatwiej przyjąć kłamliwą obietnicę poprawy, a następnie poklepać się po plecach i podpisać lukratywny kontrakt, zgodnie z którym w atrakcyjnej cenie można nabyć fosforyty, ryby lub inne bogactwa naturalne, z których słynie Sahara Zachodnia. Oczywiście Made in Marocco.

Może ta książka niewiele zmieni. Być może sytuacja Saharyjczyków nie zmieni się jeszcze przez wiele lat. Ale dobrze jest wiedzieć, nawet jeśli ta wiedza jest niewygodna. Dobrze jest mieć świadomość, jak działa polityka. Tego nie zobaczycie w telewizji. Raczej nie przeczytacie o tym w gazetach. Na dalekich piaskach pustyni żyje lud Sahrawi, dla którego wolność pozostaje niespełnionym marzeniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *