#książki, #book, #recenzja

Korporacjusz

Tytuł: Korporacjusz

Autor: Jakub Dziekan

Wydawnictwo: Vesper

Rok wydania: 2019

 

Opis ze strony wydawnictwa:

To mit, że kawa stawia na nogi. Gówno prawda. Ten napój wcale nie rozcieńcza marazmu i nie mobilizuje. Mimo to perspektywa wypicia kilku łyków bywa jedynym powodem, by wyjść z wyra. Takie krótkoterminowe cele są jedynym, co pozwala mi zacząć dzień. Bo cele długoterminowe demotywują. Zwłaszcza że formułują je przełożeni w korporacji, która trawi ponad połowę mojego życia. Połowę? Tak, połowę. To wcale nie jest tak, że spędzam w pracy osiem godzin dziennie. Po powrocie z biura myśli o robocie nie chcą odlepić się od mojej kory mózgowej, chociaż powinny. Przecież słucham tam wyłącznie o deadlinach, coachingach i coraz to nowszych challengach. Jestem samotnym project managerem po trzydziestce. Szamoczę się w gęstej sieci fobii, natręctw i neuroz, dla których katalizatorem może być właściwie wszystko: począwszy od tłoku w środkach komunikacji miejskiej i skrojonych pod gusta młodych hipsterów ofert modnych restauracji, poprzez interakcje ze współpracownikami w pracowniczej kantynie, na dojmującej rutynie codziennych obowiązków skończywszy. Współpracowników tak w ogóle z trudem toleruję, a jedynym człowiekiem w biurowcu, z którym jestem w stanie konwersować bez fasady wysilonej neutralności, jest zatrudniony na umowie śmieciowej podstarzały recepcjonista. Na mój każdy dzień składa się seria powtarzalnych automatyzmów: wędrówka po labiryntach uzależniających mediów społecznościowych, kurtuazyjne rozmowy o niczym i przedłużające się wizyty w toalecie, mojej świątyni dumania. Ale wszystko zmieniło się, kiedy w biurze pojawiła się Agata.

Korporacja w oparach absurdu

 

Każdy kto choć raz wpadł w trybiki korporacyjnego mechanizmu wie, że nie jest to łatwy kawałek chleba – presja, zwierzchnicy (nad wyraz często niekompetentni), projekty, coachingi, deadline’y… Wspinanie się po szczeblach kariery przypomina spacer z zawiązanymi oczami po polu minowym.

W takim środowisku poznajmy naszego głównego bohatera – project managera – sfrustrowanego, zestresowanego, z nerwicą natręctw i skrajną niechęcią do swojego miejsca pracy. Nic dziwnego, że nie pała on do niego jakąś szczególną sympatią skoro nie ma tam bliższych relacji między współpracownikami, ludzie odnoszą się do siebie z dystansem (choć bywa że i z pogardą), a każdy w najmniej oczekiwanym momencie może okazać się wrogiem i wykorzystać jego słabość. I żeby nie było – bohater nie jest wolny od korporacyjnej mentalności.

Korporacja to nie tylko miejsce pracy. To kraina absurdów, gdzie dużo się mówi, ubiera w piękne słowa, ogłasza pozornie wielkie idee, tylko po to, by nikt nie zorientował się zbyt szybko, że jest tylko nieistotnym trybikiem w wielkiej machinie.

Styl Jakuba Dziekana nie jest zbyt wyszukany (w dodatku treść czasami jest dość wulgarna i seksistowska), i choć jego metafory niejednokrotnie wywoływały u mnie parsknięcia śmiechem, to muszę przyznać, że był to raczej śmiech przez łzy. Cóż zabawnego może być w obrazie pokolenia tworzonego przez ludzi samotnych, znerwicowanych, pozbawionych skrupułów, niepewnych własnej wartości (co często ukrywają pod maską arogancji) i zwyczajnie nieszczęśliwych? Korporacjusz jest literackim Dniem świra, który być może w pierwszym odruchu bawi, by po chwili zmusić czytelnika do refleksji.

Debiut Jakuba Dziekana jest lekturą lekką, jednak traktującą o poważnych problemach. Jest to smutny obraz pokolenia dzisiejszych trzydziestolatków, którzy raz wciągnięci w korporacyjną machinę, nie potrafią się z niej wyrwać i poddają się powolnej i bolesnej wegetacji. Korporacja nie jest miejscem, w którym można być twórczym, kreatywnym, rozwijać swoje umiejętności. Relacja między pracownikiem korporacji a jego miejscem pracy przypomina syndrom sztokholmski, w którym ofiara nie potrafi funkcjonować bez swojego oprawcy. Czy warto sięgnąć po tę pozycję? Warto. Myślę, że wiele osób (zwłaszcza byłych lub obecnych korporacjuszy) odnajdzie w niej cząstkę siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.