#książki, #book, #recenzja

Kotka i generał

Tytuł: Kotka i generał

Autor: Nino Haratischwili

Wydawnictwo: Otwarte

Rok wydania: 2019

 

 

Opis ze strony wydawnictwa:
Czeczenia, 1995: Nura ma siedemnaście lat, gdy rosyjski oddział wkracza do jej rodzinnej wioski. Jeszcze niedawno dziewczyna pragnęła uciec z domu, w którym panują surowe prawa przodków, a codzienne życie regulują normy kodeksu muzułmańskiego. Teraz wybuch wojny przekreśla jej marzenie o wolności.
Moskwa, 1995: Aleksander zwany Oseskiem nigdy nie przypuszczał, że będzie miał coś wspólnego z przerażającą niewiadomą, jaką jest wojna. Jego żołnierski plecak jest ciężki od książek, ale bardziej przygniatają Aleksandra oczekiwania matki – syn bohatera z Afganistanu, któremu „sam Gorbaczow osobiście był wdzięczny”, musi pójść w ślady ojca. Aleksander zostawia więc ukochaną, by walczyć na Kaukazie.
Berlin, 2016: Aleksander Orłow, bogaty rosyjski oligarcha zwany Generałem, rozpoczyna z córką nowe życie w nowym kraju. Dziewiętnastoletnia Ada obsesyjnie pragnie poznać przeszłość ojca. Kiedy zaczyna zadawać pytania, powracają najmroczniejsze koszmary Aleksandra, odżywa wspomnienie najgorszej ze wszystkich nocy i niewyobrażalne poczucie winy. Zbliża się dzień rozrachunku. Generał wie, że musi sam wymierzyć sprawiedliwość i że uda mu się to tylko wtedy, gdy przekona do swego planu Kotkę, upartą gruzińską aktorkę…
Gra o prawdę

Napisanie powieści o wojnie, która nie okaże się emocjonalną wydmuszką, jest niezwykle trudnym zadaniem. Jest ono tym trudniejsze, gdy dotyczy konfliktu, który wydarzył się stosunkowo niedawno, a na kartach historii zapisał się bestialstwem, gwałtami i ludobójstwem. Jak nie uderzyć w patetyczny ton, a przy okazji pokazać całe okrucieństwo? Jak opisać wyrzuty sumienia, a przy tym uniknąć banału? To wie Nino Haratischwili.

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że Kotka i generał porwała mnie od pierwszych stron (prawdę mówiąc, nie porwała mnie do połowy). Spodziewałam się historii bardziej skupionej na wydarzeniach w Czeczenii, a tymczasem pierwsze trzysta stron pozwala poznać czytelnikowi wszystko, oprócz historii Nury.

Autorka  fantastycznie zarysowała tło społeczno-polityczne.  Akcja powieści dzieje się głównie w czterech krajach i naprawdę daje się wyczuć klimat każdego z nich. Ponadto budowa bohaterów jest naprawdę mistrzowska. Żaden nie został potraktowany po macoszemu: znamy ich historie, motywacje, wzloty i upadki. Jednak to, co jest ogromną siłą powieści, jednocześnie jest jej największą słabością – szczegółowe opowiedzenie losów prawie wszystkich bohaterów na pierwszych trzystu stronach sprawia, że rozmywa się historia, która najbardziej nas interesuje: co tak naprawdę stało się z Nurą? Dopiero druga połowa książki nabiera tempa i utrzymuje je do ostatnich stron. Drobiazgowe budowanie bohaterów było dobrym pomysłem, ale konstrukcja powieści nieco zawiodła.

Nie zawiódł natomiast język. W przypadku Kotki i generała zarówno styl autorki jak i bardzo dobre, klimatyczne tłumaczenie (Urszula Poprawska) sprawiły, że lektura powieści okazała się przyjemna i satysfakcjonująca. W treści nic “nie zgrzyta”, zarówno w opisach jak i w dialogach każde słowo ma swoje miejsce.

Kotka i generał to powieść wielowarstwowa. To nie tylko obraz okrucieństwa wojny i piętna odciśniętego bezpośrednio na jej uczestnikach, ale też na następnych pokoleniach. Nie tylko obraz przemian społeczno-politycznych. To przede wszystkim znakomity portret psychologiczny, dowód na to, że prawdziwa wina nie zawsze jest oczywista (i nie zawsze jest tam, gdzie jej upatrujemy).

Kotka i generał to naprawdę angażująca powieść (dosłownie). Jej zakończenie było dla mnie… Zaskakujące (delikatnie powiedziawszy). Prawdę mówiąc w pierwszym odruchu wściekłam się nie na żarty. Po przemyśleniu akceptuję to. Akceptuję, że dałam wciągnąć się w grę. W grę, której uczestnikami byli wszyscy bohaterowie i tak samo jak oni, mam wpływ na tę historię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *