#książki, #book, #recenzja

Historia pszczół

Tytuł: Historia pszczół

Autor: Maja Lunde

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2016

 

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Epicka w swoim wymiarze, rozgrywana na trzech płaszczyznach czasowych, opowieść, której spoiwem są… pszczoły.
Anglia, rok 1857. William marzył o karierze naukowca przyrodnika. Los jednak chciał inaczej. Żona, gromadka dzieci i sklep z nasionami. Poczucie życiowej porażki sprawiło, że William pogrąża się w depresji. Ponowne natchnienie przychodzi wraz z dawnym naukowym wywodem na temat życia pszczół. William postanawia zbudować ul. Ul, który przyniesie jemu i jego potomkom zaszczyty i sławę…
Stany Zjednoczone, rok 2007. George jest hodowcą pszczół i właścicielem kilkuset uli. Chce rozwijać swoją farmę, by przekazać ją w spadku jedynemu synowi. Cóż z tego, skoro jego marzenia są tak dalekie od marzeń żony i syna. W dodatku wśród pszczelarzy coraz częściej pojawiają się pogłoski o niewyjaśnionej śmierci setek tysięcy owadów.
Chiny, rok 2098. Jedyne miejsce na ziemi, które poradziło sobie z katastrofą. Młoda kobieta Tao całymi dniami ręcznie zapyla drzewa owocowe, które są podstawą gospodarki Chin. Rozpaczliwe chce dać synkowi szansę lepszego życia – życia nadzorcy…

Historia pszczół to do bólu prawdziwa powieść doskonale ukazująca meandry ludzkiej psychiki, napięcia między rodzicami i dziećmi, dojmującą szarość dnia codziennego i pasję, która daje siłę do walki o lepsze jutro. Maja Lunde porusza te wszystkie tematy snując równoległą i porywającą opowieść o niezwykłych owadach, ich miejscu w przyrodzie i ludzkiej cywilizacji.

 

 

Wielkie skutki małych czynów

Są takie historie, które pochłania się z zapartym tchem, których żadnym sposobem nie da się odłożyć na później. Smutna pieśń o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości zmusza czytelnika, by zaczytał się od pierwszej do ostatniej strony. Pierwszy tom Kwartetu klimatycznego można postawić za wzór świetnie skomponowanej powieści.

Moim pierwszym spotkaniem z twórczością Mai Lunde był Błękit i choć powieść może nie powaliła mnie na kolana, to podobała mi się bardzo i przez dłuższy czas powracała do mnie w myślach. Zupełnie nie rozumiałam zarzutów innych czytelników, że książka jest nijaka, historie są słabe, a całość niezbyt angażująca. Po lekturze Historii pszczół trochę rozumiem wszystkie te argumenty, ale czy się z nimi zgadzam? Nie do końca.

Jedno muszę przyznać Historia pszczół jest fantastycznie skonstruowana (i to jej największa przewaga nad Błękitem). Akcja dzieje się w trzech płaszczyznach czasowych, więc czytelnik ma możliwość obserwowania wszystkich skutków decyzji podejmowanych przez bohaterów. Na dodatek w przypadku pierwszego tomu tetralogii każda z opowiedzianych historii jest dopieszczona tak bardzo, że one nie tylko wspaniale ze sobą współgrają, ale każda z osobna mogłaby stanowić niezbyt obszerne, ale pełnowartościowe dzieło literackie. W Błękicie wszystkie historie ze sobą dobrze korelują, ale już osobno nie wywołują takiego efektu.

Bohaterami powieści i jej spoiwem są pszczoły – te pod postacią owadów i te metaforyczne. Zagłada pszczół to tak naprawdę pretekst do wniknięcia w ludzką psychikę. Opowieść o naukowcu, którego praca doprowadza do obłędu, pszczelarzu, który pszczoły traktuje jak inwestycję oraz kobiety zajmującej się zapylaniem kwiatów – to pozornie nieistotne historie anonimowych postaci. Anonimowych jak anonimowe są poszczególne pszczoły tworzące rój. Rzeczywistość nie jest jednak tak oczywista i dlatego wszelkie osiągnięcia, a także pozorne porażki mogą przynieść nieoczekiwane skutki, choć nie wiadomo kiedy. Największe poświęcenie to właśnie mozolna praca wykonywana bez gwarancji sukcesu, a kto wie więcej o poświęceniu dla dobra ogółu niż pszczoły?

Będę szczera – w Historii pszczół nie znajduję wad. Owszem, komuś może nie spodobać się pomysł, czy konstrukcja, ale dla mnie wszystko zagrało idealnie. Przy mojej niechęci do katastroficznych wizji świata, to naprawdę nie lada sukces. Językowo, fabularnie, kompozycyjnie – jestem na tak. Jeżeli w zapowiedziach pojawi się następna część cyklu, na pewno powrócę do dwóch pierwszych i to z przyjemnością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *