#książki, #book, #recenzja

Amityville Horror

Tytuł: Amityville Horror

Autor: Jay Anson

Wydawnictwo: Vesper

Rok wydania: 2019

Opis ze strony wydawnictwa:

George i Kathleen Lutz wprowadzili się do zakupionej za bezcen imponującej posesji na Long Island w przekonaniu, że oto ziszcza się ich amerykański sen, tymczasem dwadzieścia osiem dni, jakie spędzili w nowej siedzibie, można jedynie określić jako istny koszmar. Wiedzieli wprawdzie, że poprzedni lokator zamordował tam z zimną krwią całą swoją rodzinę, nie byli jednak przygotowani na nieprzerwane pasmo coraz bardziej niepokojących zjawisk, jakie czekały ich w domu przy Ocean Avenue 112. Zrazu „niewinne” anomalie w rodzaju spontanicznych skoków temperatury, notorycznych zakłóceń na linii telefonicznej czy plagi much w środku zimy stanowiły jedynie preludium do drastyczniejszych doświadczeń w postaci przemieszczających się przedmiotów, przerażających wizji, a nawet fizycznych przeobrażeń.

Niniejsza książka to jednak nie tyle powieść, ile, jak ujmuje to sam autor, rekonstrukcja zdarzeń oparta na zeznaniach samych Lutzów oraz innych bohaterów tej ponurej historii. W istocie, do zbadania zagadki domu w Amityville zaproszono szereg parających się paranormalnymi zjawiskami specjalistów, w tym Eda i Lorraine Warrenów spopularyzowanych dziś za sprawą hollywoodzkich produkcji z cyklu Obecność. A zdaniem Lorraine to coś, co drzemało w siedzibie Lutzów, wywodziło się „prosto z podziemnych czeluści”!

Mimo upływu ponad czterdziestu lat opowieść Jaya Ansona prezentuje bardziej rzetelne i wyczerpujące ujęcie fenomenu Amityville niż którakolwiek z licznych filmowych adaptacji tematu. Co więcej, nadal skłania nas ona do spekulacji, czy mamy tu do czynienia ze zwykłą mistyfikacją, efektem zbiorowej psychozy, czy też z autentycznie nawiedzonym domostwem. Bez względu jednak na odpowiedź, nie da się ukryć, iż historia ta „pozostaje jedną z tych mrocznych tajemnic, jakie wystawiają na próbę nasze konwencjonalne wyobrażenia o tym, co drzemie w obrębie naszego świata”.

 

Wielka Mistyfikacja

Opowieści o nawiedzonych domach, to chyba najbardziej klasyczna (i wyeksploatowana) forma horroru. W przypadku Amityville Horror trudno jednak mówić o odtwórczości. Powieść ma formę relacji (reportażu), sugerując czytelnikom, że wydarzenia w niej zawarte miały miejsce naprawdę. Pierwotnie wydana w latach siedemdziesiątych, książka musiała być wówczas dość nowatorska i otworzyła drzwi późniejszym dziełom “paradokumentalnym” (Blair Witch Project, Grave Encounters, Paranormal Activity). Warto o tym pamiętać przed ostateczną oceną powieści Ansona. Trudno jest wymazać z pamięci wszystkie schematy i standardowe zagrania, które są znane z różnych ekranizacji. Należy jednak mieć na uwadze – Anson użył ich w Amityville Horror zanim to było modne.

Pod względem fabularnym historia domu w Amityville nie jest zbyt zaskakująca. Jak wspomniałam wcześniej, nawiedzony dom to dość często używany motyw. Jednak reporterska forma sprawia, że możemy poczuć się bardziej zaangażowani, choćby poprzez zastanawianie się, czy dane wydarzenia naprawdę miały miejsce, czy są jedynie wytworem wyobraźni – autora lub samych bohaterów. Historia rodziny Lutzów jest przyjemna w odbiorze (oczywiście jeżeli ktoś lubi powieści grozy), styl autora jest lekki, język bez zastrzeżeń. Co prawda niektóre wydarzenia, pomimo szczerych chęci czytelnika, wydają się już zbyt naciągane (żeby nie powiedzieć, że są zwykłym wymysłem), nie ujmuje to jednak lekturze. Przesada idealnie wpisuje się w stylistykę gatunku i razem z oprawą graficzną tworzy idealną całość – połączenie grozy i kiczu.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o tym, że po raz kolejny wydawnictwo Vesper postanowiło dopieścić swoich czytelników. Amityville Horror ma dopracowaną szatę graficzną oraz posłowie, które jak zwykle rzuca nowe światło na przeczytaną powieść, a w tym przypadku również na prawdziwą historię Lutzów oraz innych nawiedzonych domów.

Miłośnicy powieści grozy – to kolejna historia dla Was! Każdy, kto zna publikacje wydawnictwa Vesper i ceni sobie czas spędzony z klasyką grozy, będzie zadowolony. Amityville Horror to porcja dobrej rozrywki na bardzo przyzwoitym poziomie. To jedna z tych lektur, których nie chce się przerywać i pochłania się je jednym tchem – najlepiej po zmroku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *