#książki, #book, #recenzja

Niebo na uwięzi

Tytuł: Niebo na uwięzi

Autor: Christine Leunens

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Rok wydania: 2020

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Porywająca powieść psychologiczna, która nie stroniąc od czarnego humoru, odsłania najmroczniejsze zakątki ludzkiej duszy.
Johannes, gorliwy członek Hitlerjugend, dorastający w latach czterdziestych w Austrii po aneksji przez Trzecią Rzeszę, po ciężkim urazie podczas nalotu odkrywa, że jego rodzice ukrywają żydowską dziewczynę imieniem Elsa w sekretnym pomieszczeniu w ich dużym, wiedeńskim domu.
Początkowa zgroza, jaka go ogarnia, przeistacza się w zainteresowanie, a następnie w miłość i obsesję. Po zniknięciu rodziców Johannes odkrywa, że jest jedyną osobą świadomą obecności Elsy w domu, jak również jedynym człowiekiem odpowiedzialnym za jej przetrwanie. Manipulując i poddając się manipulacji, Johannes obawia się końca wojny: wraz z nią nadejdzie perspektywa utraty Elsy i koniec ich związku obejmującego pasję i obsesję, podległość i apatię, miłość i nienawiść.

 

Kat ofiarą, ofiara katem

Bardzo długo nie wiedziałam, jak ugryźć powieść Christine Leunens. Z jednej strony Niebo na uwięzi wydawało się opowieścią o dorastaniu, które przypadło na okrutny czas, jakim była II wojna światowa. Odrzucenie wartości wyznawanych przez rodziców, potrzeba przynależności do grupy rówieśniczej, ślepe i bezmyślne zapatrzenie w swoich idoli (choć w przypadku Adolfa Hitlera, to dość przewrotne określenie) – to bardzo uniwersalne cechy wieku młodzieńczego, zarówno dawniej, jak i dziś. Jednak z każdym kolejnym rozdziałem powieść obiera coraz dziwniejszy kierunek i zamiast wspomnień życia w cieniu wojny, otrzymujemy coraz większą dawkę skomplikowanej gry psychologicznej, jaką zaczynają prowadzić między sobą główni bohaterowie. Gry, w której nie ma wygranych.

Postać głównego bohatera zaskakuje, choć nie zawsze pozytywnie. Początkowo jest on dość spójny – młody chłopak, członek Hitlerjugend, ślepo zapatrzony w ideologię nazistowską, którą stawia ponad więzy rodzinne. Z czasem jego nastawienie się zmienia i choć ciągle toczy wewnętrzną walkę między tym, co czuje, a tym co podpowiada mu rozsądek, to zdarzają się różne nielogiczne odstępstwa od jego postawy. Czytelnik niejednokrotnie może być zdziwiony jak lekko i bezemocjonalnie Johannes podejdzie do niektórych wydarzeń (zarówno tych historycznych, jak i osobistych). Zupełnie jakby to, co uważał za fundamenty swojego istnienia, nagle przestawało mieć większe znaczenie.

Jeszcze bardziej tajemniczą i pogmatwaną bohaterką wydaje się być Elsa, która raz po raz z ofiary zmienia się w oprawcę, z więźnia w więżącego. Trudno jednoznacznie stwierdzić, na ile jej zachowanie jest podsycane zemstą i wyrachowaniem, a na ile to bezładne miotanie się ptaka zbyt długo więzionego w klatce, by nawet po wypuszczeniu, potrafił wrócić do normalnego życia.

Z każdym kolejnym rozdziałem, z każdą przeczytaną stroną powieść zmienia swój charakter. Zamiast wojennej relacji widzianej oczami nastolatka, otrzymujemy duszną atmosferę i wybuchową mieszankę skrajnych emocji – od miłości (?) do nienawiści, od bliskości po obrzydzenie. Wraz z dorastaniem głównego bohatera, książka traci swój jednolity charakter (przestaje być opowieścią o okupacji) i ciężar historii zostaje całkowicie przeniesiony na relację (bądź co bądź męczącą) Johannesa i Elsy.

W tegorocznym natłoku publikacji o tematyce wojennej Niebo na uwięzi na pewno wyróżnia się stylem i językiem, choć kilka frazesów rodem z Małego Księcia niezbyt przypadło mi do gustu. Ostateczne zmniejszenie roli tła historycznego na rzecz emocjonalnej przepychanki sprawia, że pomimo wyświechtanej tematyki całość prezentuje się dość oryginalnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.