#książki, #book, #recenzja

Ślady miasta

Tytuł: Ślady miasta. Ewald i Maj

Autor: Lars Saabye Christensen

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2020

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Oslo, dzielnica Fagerborg, rok 1947. Ewald Kristoffersen pracuje w agencji reklamowej, a jego żona Maj jest gospodynią domową. Jak większość mieszkańców powojennego Oslo, małżeństwo stara się jakoś wiązać koniec z końcem, a ich życie niczym szczególnym się nie wyróżnia, może z jednym wyjątkiem: ich syn ma osobliwą naturę. „Jesper przypomina przedziwną strunę, jednocześnie luźną i napiętą”.

Oto pierwszy tom trylogii, być może najbardziej osobistego dzieła Larsa Saabye Christensena – prozaika i poety od lat wymienianego w gronie najważniejszych norweskich kandydatów do Literackiej Nagrody Nobla. Główni bohaterowie tej powieści mieszkają pod adresem Kirkeveien 127, czyli w domu, w którym niegdyś mieszkali dziadkowie autora.

Christensen zawsze podkreśla, że jego żywiołem jest fikcja – wymyślanie i opowiadanie historii. Tutaj losy bohaterów są mocno splecione z samym miastem, a autor jest, jak wiadomo, niezrównanym twórcą światów, w których czytelnik zatapia się i zaczyna żyć razem z postaciami. Jednocześnie odbieramy dzieje Ewalda i Maj jako coś absolutnie uniwersalnego – jako opowieść o rajach utraconych, które wszyscy w sobie nosimy.

Kto z nas nie stał nigdy na rogu ulicy, nasiąkając miejskim zgiełkiem? Jakie ślady zostawiają w nas światła i dźwięki miasta? Jakie historie kryją w sobie powojenne protokoły Czerwonego Krzyża z Oslo? Jak te historie się łączą?

 

Wsłuchani w tętno miasta

A gdyby tak przenieść się w czasie, odbyć nostalgiczną podróż do codzienności bez Internetu, telefonów komórkowych i seriali na Netflixie? Nie jest to takie trudne i nie wymaga prawie żadnego wysiłku – wystarczy sięgnąć po Ślady miasta, zanurzyć się w lekturze i zostać jednym z mieszkańców na Kirkeveien…

Uwielbiam taką narrację – niespieszną, nastawioną na zbudowanie odpowiedniej atmosfery, a nie na jak najszybszy rozwój akcji. Już pierwsze strony zabierają czytelnika do zupełnie innego świata. Do świata pozbawionego nowinek technologicznych, ale pełnego emocji i bohaterów, których można polubić za wszystkie ich dziwactwa i osobliwości. Jak ten Christensen pisze! Jego opisy, porównania często są niezwykle poetyckie, ale pozbawione choćby najmniejszego śladu napuszenia i kiczu. Tworzy bohaterów wyrazistych, prawdziwych i to nie za sprawą rozbudowanych charakterystyk, a niezwykle przemyślanej fabuły.

Ślady miasta to idealna lektura dla osób, które wychodzą z założenia, że w literaturze najważniejszy jest człowiek. W powieści Christensena nie znajdziemy natłoku wydarzeń, czy nieoczekiwanych zwrotów akcji. Dostajemy jednak ludzkie historie, które są ujmujące i sprawiają, że losy bohaterów naprawdę nas obchodzą.

Mieszkańcy Fagerborga to jedno, ale nie oszukujmy się – prawdziwym bohaterem powieści jest miasto, dzielnica, ulica, przy której toczą się wydarzenia. Od pierwszego spaceru, w który autor zabiera nas na początku, aż po ostatni rozdział – to miasto jest najważniejsze. Miasto jest tłem. Miasto nadaje rytm. Cała powieść jest tak naprawdę wędrówką po różnych jego zakamarkach. A jeśli już jesteśmy przy wędrówce, to warto na moment pochylić się nad narracją Śladów miasta, gdzie losy bohaterów śledzimy jakby przypadkiem. Rozpoczynamy rozdział z jednym z nich, poznajemy jego myśli lub jesteśmy świadkiem rzeczy, które mu się przytrafiają aż do momentu, w którym jego losy przetną się z losami innej postaci, z którą pozostaniemy – przynajmniej przez chwilę, aż do następnego spotkania.

Zdaję sobie sprawę, że taka fabuła i sposób poprowadzenia narracji nie każdemu przypadną do gustu i gdzieś wśród opinii pojawi się kręcenie nosem, że “nudne”, że “nic się nie dzieje”… Ja jestem jednak zachwycona, a Ślady miasta podobały mi się do tego stopnia, że wydzielałam sobie rozdziały, żeby nie przeczytać ich zbyt szybko. Lars Saabye Christensen zabrał mnie w sentymentalną podróż do powojennego Oslo, między zwyczajnych ludzi, ich codzienne problemy i radości. Już za nimi tęsknię i z niecierpliwością czekam na kolejne spotkanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *