#książki, #book, #recenzja

Wierzyliśmy jak nikt

Tytuł: Wierzyliśmy jak nikt

Autor: Rebecca Makkai

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Rok wydania: 2020

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Epicka powieść o przyjaźni i odkupieniu w obliczu tragedii, finalistka nagrody Pulitzera oraz National Book Award, a przy tym jedna z najważniejszych książek ostatnich lat wg „New York Timesa”, „The Washington Post” i „Entertainment Weekly”.
W 1985 roku młody Yale Tishman, dyrektor rozwoju chicagowskiej galerii sztuki, zamierza namieszać w środowisku amerykańskiej bohemy, wprowadzając na wystawę zbiór nadzwyczaj udanych obrazów z lat 20. Jego kariera zdaje się kwitnąć, ale wokół AIDS zbiera okrutne żniwo – przyjaciele Yale’a jeden po drugim umierają i wkrótce zostaje on niemal zupełnie sam.
Trzydzieści lat później Fiona, przyjaciółka Yale’a, próbuje odnaleźć w Paryżu swoją zaginioną córkę. Zatrzymuje się na pewien czas u starego przyjaciela, znanego fotografa, który przed laty uwiecznił chicagowską epidemię. Z czasem kobieta zdaje sobie sprawę, w jak wielkim stopniu wydarzenia sprzed lat mogą ukształtować nas samych i nasze relacje z najbliższymi.
Losy Yale’a i Fiony przeplatają się na przestrzeni lat, zabierając tym samym czytelników w rozdzierającą podróż przez lata osiemdziesiąte aż po chaos czasów współczesnych.

 

Spacer po mieście duchów

Za niezwykle wartością uznaję literaturę, która oprócz ciekawego pomysłu i dobrego stylu potrafi w nienachalny sposób przedstawiać rozmaite problemy społeczne i konkretne wycinki historii. Rebecca Makkai pod płaszczem opowieści o grupie przyjaciół, która stanęła w obliczu śmiertelnej choroby, dała czytelnikowi możliwość poznania codzienności i realiów życia homoseksualistów w Stanach Zjednoczonych w czasie epidemii AIDS.

Wierzyliśmy jak nikt jest powieścią, w której równowagę w narracji autorka dociągnęła do perfekcji. Makkai nie idealizuje środowiska gejów. Nie stworzyła ckliwego love story dla homoseksualistów. Zachowania bohaterów, ich wybory, często są nieodpowiedzialne, język, którym opisują swoje życie intymne najczęściej jest dość wulgarny – co bywa irytujące. Czy była to grupa, która żyła ryzykownie? Tak, ale konsekwencje jakie ją za to spotkały były niewspółmierne do popełnionych czynów. Autorka chciała oddać Boystown tak realistycznie, jak to tylko możliwe i – chwała jej za to – zrobiła to idealnie.

Siła tej powieści nie tkwi w wielkich wydarzeniach. Przejawy wykluczenia i nietolerancji często są bardziej uderzające w pozornie błahych, chyłkiem przemyconych zdaniach niż w jawnych aktach dyskryminacji. Pobicia, wyzwiska na ulicy, horrendalne ceny leków dla chorych na AIDS, obojętność rządu na sytuację chorych to jedno – zbyt ogólne, bezosobowe. Kanapki podane na stypie, których nikt nie chce jeść, ojciec sprzątający mieszkanie syna w rękawiczkach w obawie przed zarażeniem – obok tego trudno przejąć obojętnie.

Wierzyliśmy jak nikt jest dopracowane w najmniejszych szczegółach – konstrukcji bohaterów, dwutorowej fabule i przedstawieniu problemu. To poruszająca i niezwykle smutna opowieść o miłości i przyjaźni, ale również samotności w obliczu śmiertelnej choroby, która zamienia Chicago w miasto duchów. Choć początkowo możemy mieć wrażenie, że ślizgamy się po powierzchni problemu, nie od razu udaje nam się w pełni wejść w fabułę, to – nie wiadomo kiedy – trafiamy w centrum wydarzeń, dzieląc z bohaterami przerażenie, bezsilność, żal za tym, co już nigdy nie będzie ich udziałem. Wiemy, czego możemy się spodziewać,  poznajemy różne  ludzkie historie, dramaty, a jednak do samego końca nie tracimy nadziei.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *