#książki, #book, #recenzja

Chata na krańcu świata

Tytuł: Chata na krańcu świata

Autor: Paul Tremblay

Wydawnictwo: Vesper

Rok wydania: 2020

 

Opis ze strony wydawnictwa:
Siedmioletnia Wen i jej rodzice, Eric i Andrew, spędzają wakacje w samotnej chatce nad jeziorem niedaleko granicy kanadyjskiej, z dala od miejskiego zgiełku, odcięci od natrętnego Internetu i telefonów komórkowych. Od najbliższych sąsiadów dzieli ich kilka kilometrów piaszczystej drogi używanej dawniej przez drwali.
Pewnego popołudnia zajęta zabawą w ogrodzie Wen spostrzega nieznajomego mężczyznę. Leonard ? tak ma bowiem na imię ? szybko przekonuje do siebie Wen, angażując się w jej zabawy. Zaniepokojenie dziewczynki wzbudzają jednak wypowiedziane przez niego słowa, który przepraszając, oznajmia: ?Nie ponosisz winy za nic, co się wydarzy. Nie zrobiłaś nic złego, ale wasza trójka będzie musiała podjąć trudne decyzje. Obawiam się, że będą to decyzje straszliwe. Z całego pękniętego serca pragnę, żebyś nie musiała ich podejmować?. Jednocześnie Wen dostrzega kolejnych nieznajomych zbliżających się do chaty. Wystraszona rzuca się do ucieczki. Chce ostrzec rodziców przed grupą obcych, kiedy słyszy za sobą wołanie Leonarda: ?Twoi tatusiowie nie zechcą nas wpuścić, Wen. Ale muszą to zrobić. Powiedz im, że muszą. Nie przyszliśmy, żeby cię skrzywdzić. Musisz nam pomóc ocalić świat. Proszę?.
Tak rozpoczyna się trzymająca w napięciu, porywająca opowieść o apokalipsie, poświęceniu i przetrwaniu; historia, w której los kochającej się rodziny spleciony zostaje z losem całej ludzkości.
Apokalipsa na wyciągnięcie ręki

Horrory wydawane przez wydawnictwo Vesper zwykle są gwarancją dobrej rozrywki. Jakość wydania (jak zawsze) pozostaje bez zarzutu, jednak tym razem zamiast relaksu w klimatach grozy otrzymujemy przygnębiającą wizję, aż nazbyt dobrze korespondującą z sytuacją, z którą mierzymy się w ostatnich tygodniach.

Akcja Chaty na krańcu świata rozkręca się właściwie od razu, nie dając czytelnikowi ani chwili na spokojne poznanie bohaterów. Tych obserwujemy w sytuacjach ekstremalnych, przez co nie mamy najmniejszych szans, by przewidzieć, jak zachowa się konkretna postać – zwłaszcza w przypadku budzących grozę nieznajomych.

Przez zdecydowaną większość lektury powieść trzyma odpowiednie tempo, co czyni ją nieodkładalną (w sposób masochistyczny). Jedyne momenty, kiedy akcja nieco siada dotyczą zbyt rozbudowanych retrospekcji i monologów przybyszów. Autor zapewne chciał dogłębnie wytłumaczyć zachowania i motywacje bohaterów, ale wchodzenie w szczegóły w tym przypadku sprawiło, że miejsce napięcia zastępowało znużenie zawiłymi opowieściami i powtórzeniami.

Plusem powieści Paula Tremblaya jest wplecenie motywów biblijnych, a konkretnie Apokalipsy św. Jana – wyszło to świeżo i (aż nazbyt) aktualnie. Chata na krańcu świata zmusza do refleksji, na którą nie każdy sięgający po horror może mieć ochotę. W powieści trup ściele się gęsto i przerażająco realistycznie – aż do uczucia dyskomfortu. Jednak w tym przypadku krwawą jatkę nie sposób zestawić z popkulturowymi slasherami.

Chata na krańcu świata to bardzo nietypowa powieść grozy w zestawieniu z klasyką gatunku, którą do tej pory oferowało wydawnictwo Vesper. Znane motywy (jak chociażby spędzanie urlopu w miejscu odciętym od świata) zostają rozegrane w zupełnie nowy sposób. Zamiast odprężającej lektury, która daje czytelniczą satysfakcję, czytelnik otrzymuje historię, w której jest osamotniony, pogrążony w beznadziei i zdany na niełaskę fabuły.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.