#książki, #book, #recenzja

Pudło. Opowieści z polskich więzień

Tytuł: Pudło. Opowieści z polskich więzień

Autor: Nina Olszewska

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Rok wydania: 2020

 

Opis ze strony wydawnictwa

W Polsce jest sto dwadzieścia jednostek penitencjarnych ? zakładów karnych i aresztów śledczych. Zwieńczone drutem kolczastym mury pną się do nieba w centrach miast, wyrastają na przedmieściach, górują nad miasteczkami. Statystyczny osadzony w polskim więzieniu jest mężczyzną. Odbywa karę za przestępstwo przeciwko mieniu, najczęściej za kradzież z włamaniem. Wyrok ? od trzech do pięciu lat.

Najpierw przechodzi się przez bramę, która strasznie trzeszczy. To trzeszczenie zapamiętuje się do końca życia ? mówi Robert. Edward ubolewa, że prawdziwych gitów już nie ma. Tomasz w tym samym roku został ojcem i zabił człowieka. Wszyscy musieli nauczyć się żyć więzieniu. A to inne życie niż tamto na zewnątrz.

Nina Olszewska rozmawia z ludźmi, dla których świat zatrzymał się na krócej lub dłużej. Ich dzieci rosną, zaczynają i kończą szkoły, bliscy rodzą się i umierają ? lub zapominają. Statystyki mówią, że mniej więcej połowa tu wróci. Trudno uwierzyć, że tak im nie po drodze z wolnością, że dobrze im za tym murem. A jeśli nie dobrze, to jak?

 

Bez lukru i taniej sensacji

Jeśli powstają książki dotyczące tematyki kryminalnej, to zazwyczaj ich autorzy skupiają się na niewyjaśnionych zbrodniach, seryjnych mordercach lub wszelkich nadużyciach jakie zdarzają się w ośrodkach penitencjarnych, czyli na sensacji która zawsze dobrze się sprzedaje. Nina Olszewska napisała książkę o codzienności spędzanej za kratami, ale nie takiej rodem z hollywoodzkich produkcji. O codzienności szarej, monotonnej i całkowicie odmiennej od tej na zewnątrz.

Autorka znakomicie poradziła sobie z tematem, ukazując najważniejsze aspekty więziennej rzeczywistości: organizacji dnia, posiłków, pracy, resocjalizacji, utrzymania kontaktu między osadzonymi a ich rodzinami. Jednocześnie oparła się pokusie odbiegania od głównego wątku, dlatego nie dowiemy się za co odsiadują kary jej rozmówcy, jakie były szczegóły ich przewinień. Od początku wiadomo, co dla Niny Olszewskiej było priorytetem i czego konsekwentnie się trzymała.

Pudło jest literaturą faktu pozbawioną patosu, ale niepozbawioną wzruszających momentów. Czasami możemy odnieść wrażenie, że osadzeni próbują grać na emocjach i opowiadają to, co chcemy przeczytać, ale są też historie poruszające szczerze, zwłaszcza te dotyczące relacji rodzinnych, kontaktów z dziećmi, rodzicami, małżeństw które nie wytrzymały więzienia i tych, które przetrwały mimo wszystko.

Z reportażu Niny Olszewskiej wyłania się obraz więzienia jako instytucji niezbędnej, ale niepozbawionej zaniedbań i błędów systemowych. Kara pozbawienia wolności czasami jest jednym rozsądnym rozwiązaniem, ale jej odbycie powinno być połączone ze wszystkimi możliwymi działaniami mającymi na celu to, by osadzony odnalazł się w rzeczywistości, którą zastanie po zakończeniu wyroku i nigdy wcześniej nie wrócił za kraty.

Pudło obala wiele mitów dotyczących więzień, pokazuje jak krzywdzące jest uogólnianie – zwłaszcza tym, którzy twierdzą, że “z jego podatków utrzymują darmozjadów”. Dzięki reportażowi Niny Olszewskiej mamy okazję zobaczyć codzienną rzeczywistość po drugiej stronie stronie krat, której prawdopodobnie nigdy mi mielibyśmy okazji poznać. Na szczęście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.