#książki, #book, #recenzja

Kocia kołyska

Tytuł: Kocia kołyska

Autor: Kurt Vonnegut

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Rok wydania: 2019

 

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Jedna z najważniejszych pozycji w bogatym dorobku Kurta Vonneguta, urzekającą bogactwem pomysłów i komizmu.

?Kocia kołyska? to przypowiastka filozoficzna o współczesnym świecie i jego końcu, to Kurt Vonnegut w swojej mistrzowskiej formie. I właśnie po ukazaniu się tej powieści Graham Green nazwał go jednym z największych pisarzy amerykańskich.

Narrator zamierza napisać książkę o wybuchu pierwszej bomby atomowej i życiu jej twórcy, doktora Feliksa Hoenikera. Tymczasem trafia na wyimaginowaną wyspę San Lorenzo, skąd obserwuje rzeczywistą zagładę Ameryki, która miała być tematem jego powieści. Wariacje Vonneguta na temat ludzkiej pomysłowości i zamiłowania do zabaw i gier obrazują kondycję naszej cywilizacji, w której ludzie wolą uciekać w fantazję i kłamstwa, zawierzyć choćby najbardziej nieprawdopodobnej religii niż zmagać się z rzeczywistością i prawdą.

 

W drodze do samozagłady

Trudno znaleźć drugiego takiego pisarza, który równie intensywnie grałby na nosie czytelnikom, co Kurt Vonnegut. Powieść może zaczynać się od całkiem oczywistego tematu, by za moment popłynąć w najmniej oczekiwanym kierunku. Tę prozę można kochać lub nienawidzić, ale – niezależnie od preferencji – podczas lektury dominuje zaintrygowanie.

Kocią kołyskę rozpoczyna pomysł na napisanie książki, która opowiadałaby o twórcy bomby atomowej i o tym, jak jej zrzucenie na Hiroszimę pamiętają jego najbliżsi. W tym momencie można się było spodziewać kolejnej powieści potępiającej konflikty zbrojne, jednak fabuła po chwili odbija w zupełnie innym kierunku i chociaż krytyka wojny i broni masowego rażenia się pojawia, to nie jest ona głównym jej motywem.

Całość narracji obraca się wokół szeroko rozumianej destrukcji, począwszy od bomby atomowej a skończywszy na tym, co pogrąża i niszczy poszczególne jednostki. Ten drugi aspekt jest zdecydowanie ciekawszy, bo jedyną z najbardziej niszczycielskich rzeczy w życiu okazuje się religia (ślepa wiara), ale również źle ulokowana miłość i zaufanie. Każdy człowiek zdaje się dążyć do zniszczenia, bez względu na to czy napędza go jego własna głupota, czy świadoma chęć dokonania żywota. To zdecydowanie jedna z najsmutniejszych wizji ludzkości w literaturze.

Gdyby ktokolwiek inny szarżował tak z fabułą, zwrotami akcji i przekraczaniem granic, najprawdopodobniej wyszedłby z tego kicz i grafomania. Jednak nie u Vonneguta. Nikt inny nie potrafi tak dobrze przeplatać ironii i czarnego humoru ze smutkiem i rozczarowaniem. Kocia kołyska nie należy do łatwych lektur, nawet dla miłośników twórczości autora. Jest to pozycja o wiele bardziej filozoficzna od słynnej Rzeźni numer pięć czy Rysia Snajpera, lecz jednocześnie dużo bardziej uniwersalna, bo skupiająca się na aspektach, które dotykają każdego człowieka. Dla osób rozpoczynających przygodę z Vonnegutem może to być dość trudna przeprawa, ale osoby, które znają i doceniają jego styl, raczej narzekać nie powinny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.