#książki, #book, #recenzja

Ballada o lutniku

Tytuł: Ballada o lutniku

Autor: Wiktor Paskow

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Rok wydania: 2020

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Czy przedmioty mają pamięć? Jeśli tak, jakie wspomnienia przechowują skrzypce, którym wybitnie uzdolniony lutnik szeptał intymne wyznania?

Heniga poznajemy przez pryzmat wspomnień dojrzewającego chłopca. Magiczna osobowość mistrza wypełnia cały świat Wiktora. W warsztacie starego lutnika powstają nie tylko skrzypce – to także schronienie przed mrocznym światem stalinizmu w Bułgarii. Droga Wiktora do dorosłości prowadzi przez niełatwe spotkania z przemijaniem i śmiercią, z niezrozumieniem i ekscentrycznymi sąsiadami z kamienicy.

O godności i prawdziwej biedzie

Wspomnienia z dzieciństwa zawsze wydawały mi się bardzo wdzięcznym tematem literackim, zwłaszcza gdy nietypowe umiejscowienie nadaje im  powiewu egzotyki, a nie da się ukryć, że dzielnica nędzy w powojennej Sofii stanowi niespotykane tło powieści. Powieści o dorastaniu, definiowaniu otaczającego świata i budowaniu hierarchii wartości w świecie pozbawionym ideałów, która klimatem nie ustępuje Zafonowi, czy Ferrante.

Historia dorastania małego Wiktora opowiedziana jest przez pryzmat losów mistrza lutnictwa – Georgia Heniga, który nieoczekiwanie staje się jego przyjacielem. W całym tym sofijskim brudzie, biedzie, agresji relacja chłopca i lutnika jest jasnym promykiem, który nieustannie pokazuje, że rzeczywistość nie jest tak zła, jak mogłoby się wydawać. Wszystkie trudności, na które natrafiamy to tylko małe przeciwności losu, które wcale nie powinny wpływać na nasz potencjał.

Wiktor Paskow napisał powieść, która wydaje się bajkowa, z drugiej jednak strony zachwyca autentycznością. To opowieść o dorastaniu (a właściwie bolesnym zderzeniu się z dorosłym życiem), przyjaźni i prawdziwym bogactwie. Życiowa mądrość tytułowego lutnika, jego relacja z małym Wiktorem, splatają się z opisami burd, melin i szarej codzienności, która najczęściej była jednoznaczna z walką o przetrwanie (historię kredensu mogło napisać tylko życie).

Ballada o lutniku zachwyca językiem (wspaniałym przekładem Marioli Mikołajczak) i nostalgią. To jedna z tych opowieści, o które niemalże można się ogrzać, a po skończonej lekturze na długo zostaje z czytelnikiem. Choć jest to historia z morałem i bardzo prostym (żeby nie powiedzieć, że banalnym) przesłaniem, to mimo wszystko naprawdę wzrusza i daleka jest od taniości – trzeba mieć swoją godność, warto żyć według własnych ideałów, a bieda wcale nie musi mieć związku z zasobnością portfela. Dajcie się porwać tej opowieści, a jestem pewna, że nie będziecie żałować. Sama zostaję ze skromną nadzieją, że nie jest to ostatnia powieść Wiktora Paskowa, jaką dane mi było przeczyć.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *