#książki, #book, #recenzja

Trzech panów w łódce (nie licząc psa)

Tytuł: Trzech panów łódce (nie licząc psa)

Autor: Jerome K. Jerome

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Rok wydania: 2020

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Arcydzieło komizmu, opowiadające o rzecznej eskapadzie trzech miejskich hipochondryków w czasach rodzącej się kultury masowej i powstającej mody na wycieczki.

Trzech panów w łódce (nie licząc psa) to zabawna opowieść opisująca przygody trzech londyńczyków, którzy wybrali się w podróż łodzią po Tamizie i przebyli 123 mile ? z Kingston do Pangbourne. Komiczne zdarzenia, opowiastki i anegdotki umilające trzem panom wyprawę, przyprawione specyficznym angielskim humorem, ironicznym i inteligentnym, od lat bawią czytelników na całym świecie. Urok tej książki zasadza się bowiem nie tyle na jej stylu literackim czy też użyteczności informacji, jakie zawiera (w zamyśle autora miała być poważnym przewodnikiem turystycznym), ile na jej wierności prawdzie i jedynym w swoim rodzaju przewrotnym komizmie.

?Można by pomyśleć, że po publikacji tej książki Imperium Brytyjskie znalazło się w niebezpieczeństwie? ?Standard? pisał o mnie jako o zagrożeniu dla angielskiej literatury, a ?The Morning Post? przedstawiał jako przykład smutnych rezultatów, których można się było spodziewać po nadmiernej edukacji niższych klas. ? Mogę śmiało stwierdzić, że przez pierwsze dwadzieścia lat mojej kariery byłem najbardziej krytykowanym pisarzem w całej Anglii?.

 

Farsa na Tamizie

Czy można polubić bohaterów neurotyków, hipochondryków i mitomanów? Otóż okazuje się, że można. Zwłaszcza gdy ci potrafią śmiać się z siebie i własnych przywar. A gdy do tego dorzucimy jeszcze psa, który wydaje się najbardziej rozgarniętym członkiem wesołej kompanii, udana podróż jest gwarantowana.

Trzech panów w łódce (nie licząc psa) to humorystyczna opowieść o tym, jak trzech znajomych postanawia ukoić swoje skołatanej nerwy i zszargane zdrowie podczas rejsu po Tamizie. Jak rychło jednak się okazuje, wycieczka niewiele wspólnego ma z odpoczynkiem, a i spokoju niewiele w tak niebezpiecznych warunkach. Bohaterowie nakreśleni z dużą dozą komizmu nie szczędzą sobie nawzajem uszczypliwości i choć zdarza się, że jednemu czy drugiemu puszczają nerwy, to jednak nic nie jest wstanie naruszyć prawdziwej przyjaźni.

Oprócz zbioru anegdot z podróży, powieść Jerome’a jest też nietypowym przewodnikiem na trasie między Kingston a Oxfordem, z opisami przyrody oraz ciekawostkami historycznymi. Ale spokojnie – żadnego przynudzania i zasypywania datami nie będzie – wszystko z polotem i poczuciem humoru (tak, tak – uwielbiam narratora). Taka konstrukcja powieści sprawia, że czytelnik nie czuje przesytu burzliwymi (głównie w mniemaniu bohaterów) rzecznymi przygodami i może złapać oddech w czasie licznych dygresji.

Sięgając po powieść Jerome’a zupełnie nie spodziewałam się lektury, która tak bardzo poprawi mi humor i którą przeczytam niemalże jedynym tchem, choć tempo fabuły nie należy do zbyt zawrotnych. Bawiłam się znakomicie. Jeżeli szukacie książki, przy której będziecie mogli odpocząć i zrelaksować się, to Trzech panów w łódce (nie licząc psa) jest tym, czego Wam potrzeba.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.