#książki, #book, #recenzja

Odrodzone królestwo

Tytuł: Odrodzone królestwo

Autor: Elżbieta Cherezińska

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Rok wydania: 2020

Opis ze strony wydawnictwa:

Władysław nie zdejmuje wojennej korony i nie daje się zwieść rozejmom. Przygotowuje się do wielkiej wojny z Zakonem. Jemioła walczy o życie Kazimierza z coraz mroczniejszymi siłami. Zawiera z królem sojusz przeciwko Krzyżakom i wojownikom Starców Siwobrodych.
W tym samym czasie w Malborku toczy się zażarta walka o wizję Zakonu. Wielki mistrz zostaje zamordowany, a jego następca kończy politykę ugody. Wystawia przeciw Polakom wielką armię.
Król Jan Luksemburski hołduje Śląsk, z rozmachem zdobywa północną Italię i wzmocniony sukcesami zwraca wzrok na Królestwo Polskie. Nowy mistrz proponuje mu coś więcej niż sojusz – rozbiór Królestwa. Rikissa decyduje się na ryzykowną grę.
Płoną miasta, wsie i katedry. Wojownicy Trzygłowa tańczą na ołtarzach kościołów. W wielkiej wojnie każdy dzień jest nieprzewidywalny, nawet ostateczna bitwa do której pod Płowcami stają Zakon i Królestwo.
Odrodzone Królestwo to finałowa część pięciotomowego cyklu pod tym samym tytułem. Powieść przeprowadza nas przez świat średniowiecznych intryg od północnej Italii przez litewską Wielką Puszczę, krzyżackie zamki i wawelskie zbrojownie. Świat chrześcijański i pogański splatają się ze sobą jeszcze silniej, niż wcześniej.
Walka z Zakonem wchodzi w decydującą fazę, a Elżbieta Cherezińska po raz kolejny udowadnia, że na polu bitwy czuje się równie dobrze, co w zamkowych komnatach.
Wracają wątki i bohaterowie, znani z poprzednich tomów. Wszystkie tajemnice zostaną rozwikłane, misterne intrygi ujrzą światło dzienne, a nawet przypadkowe zdarzenia sprzed lat odegrają zaskakująco ważną rolę w wielkim finale cyklu.

Umarł król, niech żyje król!

Cykl Odrodzone królestwo towarzyszył mi przez ostatnie osiem lat i z wielką niecierpliwością wyczekiwałam kolejnych tomów serii. Żywi bohaterowie, barwny język i solidnie dopracowane tło historyczne sprawiały, że każdą kolejną część czytałam z zapartym tchem. Kiedy stało się oficjalnym, że autorka piątym tomem żegna się z serią, poczułam lekkie ukłucie żalu. Jednak nic nie może trwać wiecznie, więc wypada pożegnać się godnie.

Największą zaletą powieści Elżbiety Cherezińskiej byli jej bohaterowie i chociaż przez cykl przetoczył się ich cały tabun, to każdy z nich był inny, wyjątkowy. To przez pryzmat ich losów poznawaliśmy wielką historię. Tymczasem w ostatniej powieści na pierwszy plan wysuwają się kampanie wojenne i polityczne układy. Niewiele miejsca zostało dla bohaterów, których zdążyliśmy polubić (chyba że ktoś polubił Krzyżaków i Jana Luksemburskiego). Jeżeli już jesteśmy przy układach politycznych to w bardzo ciekawy sposób pokazano dwa fronty prowadzenia polityki – męski i damski. Przyjemnie było obserwować królowe, które miały realny wpływ na losy swoich państw, nawet jeśli były to wpływy nieoficjalne. Kobiety są siłą Odrodzonego królestwa, zarówno powieści o tym tytule, jak i całej serii.

Zmiana akcentu, skupienie się na opisach wojennych i zmniejszenie roli prywatnych losów bohaterów sprawiły, że zmieniła się dynamika narracji. Poprzednie tomy lepiej rozkładały uwagę czytelnika między historię a fikcję literacką, a autorka z większą dbałością podchodziła do postaci. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość, że niektóre wydarzenia tworzą pewną klamrę spinającą całość i wątki z Korony śniegu i krwi zostały po mistrzowsku zamknięte w Odrodzonym królestwie. Zakończenie ostatniego tomu było zaskakujące (chociaż z historycznego punktu nic zaskakującego wydarzyć się nie mogło). Autorka w intrygujący sposób podsumowała rządy Łokietka , a wizja, którą wykreowała w ostatnich scenach, była świetnym pomysłem, nawet jeśli dla mnie mogłaby być krótsza i mniej dosłowna.

Elżbieta Cherezińska była, jest i pewnie przez długi jeszcze czas pozostanie królową polskiej powieści historycznej. Ogrom pracy włożony w badania historyczne jest wręcz namacalny i naprawdę życzyłabym sobie (i innym miłośnikom prozy z historią w tle), żeby każdy autor, który bierze się za jakąś epokę, podchodził do pisania z takim profesjonalizmem i rzetelnością. Czy będę tęsknić za Odrodzonym królestwem? Na pewno i niejednokrotnie będę wracać do cyklu, zwłaszcza dla bohaterów drugoplanowych. Czekam jednak na nowe, niecierpliwe wypatruję wiadomości, co tym razem autorka “wrzuci na ruszt” i wierzę, że nie zawiedzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *