#książki, #book, #recenzja

Pamięci pamięci

Tytuł: Pamięci pamięci

Autor: Maria Stiepanowa

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2021

 

Opis wydawcy:

“Umarła moja ciocia, siostra taty” – zaczyna Stiepanowa i zdanie to staje się punktem wyjścia do próby napisania historii rodziny. Ale choć autorka szuka śladów własnych prababć, dziadków i rodziców, to nie oni są głównym tematem tej książki. Jest nim mechanizm pamięci.

Czy zapomniane przedmioty, karteluszki, zasłyszane fakty zachowują pamięć o przeszłości? Jak zapamiętać wiek XX, który rozerwał łańcuch pamięci? Jak wielka historia  może odbijać się w osobistej pamięci współczesnego człowieka? Stiepanowa szuka odpowiedzi w historii swojej rodziny oraz we wspaniałych esejach, m.in. o W.H. Sebaldzie, Charlotcie Salomon, Josephe Cornellu czy Osipie Mandelsztamie.

To napisana niezwykle pięknym językiem intymna, a zarazem głęboko poruszająca wielka rozprawa na temat pamięci. Najbliżej jej do eseju, choć sama autorka nazwała ją “romansem” – romansem z pamięcią, z historią własnej rodziny zachowaną w przedmiotach.

Portret rodzinny

Odkrycie starego pudła z rodzinnymi pamiątkami może stać się przyczynkiem do poznania własnych korzeni. Po śmierci ciotki Maria Stiepanowa przegląda pozostawione przez nią rzeczy i próbuje odtworzyć burzliwą historię swojej rodziny. Zdjęcia, listy, bibeloty, zastawa przekazywana z pokolenia na pokolenie – to wszystko składa się na naszą pamięć o przodkach. Pamięci pamięci przypomina przeglądanie takich właśnie pamiątek, z których próbujemy złożyć pełen obraz, a co z góry jest skazane na porażkę.

Maria Stiepanowa stara się zdefiniować, czym jest pamięć. Pokazuje jak różne są jej rodzaje. Mamy własną pamięć, osobistą, nasze wspomnienia. Mamy pamięć rodzinną, opowieści o ludziach, których nie mieliśmy okazji poznać, a którzy mimo wszystko są częścią naszego życia. Jest również pamięć zbiorowa, narodowa, która zapisuje się na kartach wielkiej historii. Jeden człowiek nosi w sobie wiele takich pamięci, a co najważniejsze nasza pamięć wcale nie musi mieć pokrycia w faktach.

Nie będę ukrywać, że Pamięci pamięci nie jest pozycją najłatwiejszą w lekturze. Rodzinne historie są tylko tłem do filozoficznych rozważań o tym, czym w ogóle jest pamięć. Każdy z rozdziałów równie dobrze mógłby być samodzielnie istniejącym esejem i niczego by nie stracił. Chociaż książka Marii Stiepanowej jest jedną z tych, przez które najdłużej przedzierałam się w tym roku, to nie żałuję żadnej chwili, którą z nią spędziłam.

Opowieść spleciona z rodzinnych losów oraz przemyśleń autorki tworzy wspaniałą materię i podstawę do własnych refleksji na temat tego, jaki obraz naszej rodziny mamy w głowie, na ile nasza pamięć o przodkach pokrywa się z rzeczywistością, dlaczego z pietyzmem przechowujemy stare zdjęcia, bibeloty, rzeczy, która wcale nie są nam potrzebne, a do których mamy niewytłumaczalny sentyment. Jedno jest pewne ? nasza pamięć jest wadliwa, niedoskonała. Nigdy nie będziemy mieli pełnego obrazu naszych przodków, ani nawet własnej historii. Więc dlaczego z takim uporem staramy się zapamiętać jak najwięcej?

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.