#książki, #book, #recenzja

Powrót do Whistle Stop

Tytuł: Powrót do Whistle Stop

Autor: Fannie Flagg

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2021

 

Opis wydawcy:

Jak dobrze wrócić do domu i uściskać starych znajomych! Otóż i oni: Idgie, Julian i jego żona, Opal; kucharka Sipsey; Duży George; szeryf Grady Kilgore; ich dzieci i wnuki. Po tym, jak kawiarnia w Whistle Stop zamknęła swoje podwoje, a stacja kolejowa przestała działać, miasteczko opustoszało. Dzięki świątecznym listom Dot Weems – żadnych plotek, same fakty! – sąsiedzka więź jednak przetrwała i znów wszyscy byli świetnie poinformowani.

Po latach emerytowany weterynarz Bud Threadgoode postanawia odwiedzić miejsce, w którym on i jego matka Ruth Jamison byli tacy szczęśliwi. Zaginięcie starszego pana uruchamia lawinę zaskakujących wydarzeń. Do akcji wkracza właścicielka różowego cadillaca Evelyn Couch, na jaw wychodzą hazardowe grzeszki Idgie, a córka Buda zaczyna nowe życie właśnie wtedy, gdy myślała, że wszystko już za nią.

Powroty sentymentalne

Z powrotami do miejsc, które w przeszłości odegrały ważną rolę, bywa różnie. Czasami ponowne spotkanie jest w stanie wskrzesić ten sam ładunek ciepła i beztroski, kiedy wracają wszystkie najlepsze wspomnienia. Czasami jednak czas, który upłynął, pozwala nabrać dystansu do miejsc, które darzyliśmy sentymentem i odsłania wszystkie mankamenty. Whistle Stop, które było sceną wydarzeń Smażonych zielonych pomidorów właściwie już nie istnieje – upadło, opustoszało, ale wciąż żyje ktoś, kto ciągle wraca pamięcią do lat świetności miasteczka.

Bud Threadgoode, emerytowany weterynarz oraz mieszkaniec domu spokojnej starości, postanawia odwiedzić rodzinne miasto, a jego wyprawa staje się osią dla wielogłosowej narracji o przemijaniu, trudach codzienności i stratach, jakie przynosi życie. Powrót do Whistle Stop pod wieloma względami trzyma poziom. Kiedy czyta się obie części w krótkim odstępie czasu, trudno pozbyć się wrażenia, że to jedna powieść, a nie dwie, których powstanie dzieli ponad trzydzieści lat. Ale to tylko pierwsze wrażenie.

Smażone zielone pomidory były powieścią, którą można by porównać do dobrze doprawionego, smacznego domowego posiłku. Nawet jeśli nie była idealna, to nadrabiała ogromną dawką ciepła, ale jej największym plusem była równowaga. Pomiędzy zabawnymi, małomiasteczkowymi anegdotami, powieść dotykała poważnych problemów: biedy, rasizmu, przemocy domowej. Być może jestem w błędzie, ale mam wrażenie, że najpoważniejszym problemem kontynuacji było znoszenie przez jedną z głównych bohaterek humorów wrednej teściowej.

Pozbawienie Powrotu do Whistle Stop elementów, które stanowiłyby faktyczny problem dla bohaterów sprawia, że powieść czyta się przyjemnie, ale mało w niej jest miejsca na refleksję. Historia stworzona wokół postaci Buda pełna jest ciepła, zabawnych zwrotów akcji i nieco przerysowanych bohaterów (co w ogóle mi nie przeszkadza), ale brakuje tej iskry, która sprawiła, że Smażone zielone pomidory stały się powieścią kultową.

Czy warto wrócić do Whistle Stop? Zależy czego oczekujemy od powrotu. Ten nie zagwarantuje nam tej samej intensywności przeżyć, a zarówno miejsce jak i bohaterowie również podlegli zmianom, które nie każdemu mogą przypaść do gustu. Jeśli jednak powrót miałby być sentymentalną podróżą w poszukiwaniu ciepła i starych miejsc, to nie ma na co czekać. Stacja Whistle Stop ugości wszystkich przyjezdnych.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *