#książki, #book, #recenzja

Żeby nie było śladów

Tytuł: Żeby nie był śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka

Autor: Cezary Łazarewicz

Wydawnictwo: Czarne

Rok wydania: 2021

Opis wydawcy:

Cezary Łazarewicz szczegółowo opisuje historię Grzegorza Przemyka – od zatrzymania na placu Zamkowym po wydarzenia, które nastąpiły później. Pokazuje cynizm władz komunistycznych, zacierających ślady zbrodni, a także bezsilność władz III RP, którym nie udało się znaleźć i ukarać winnych. W opowieść o Przemyku autor wplata historie jego rodziców – poetki Barbary Sadowskiej i ojca Leopolda, przyjaciół, świadków jego pobicia czy sanitariuszy, niesłusznie oskarżanych o zabójstwo. Jednocześnie odkrywa kulisy działań władz i wpływ, jaki na tuszowanie sprawy wywarli między innymi Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak czy Jerzy Urban.

To jedna z najgłośniejszych zbrodni lat osiemdziesiątych w PRL. W pogrzebie Przemyka wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy z podniesionymi w znaku wiktorii dłońmi, w całkowitym milczeniu odprowadzali trumnę na Powązki. To również zbrodnia, która nie doczekała się sprawiedliwego wyroku.

Walka Dawida z Goliatem

Są takie karty w historii naszego kraju, które ciągle przynoszą mu hańbę – nierozliczone krzywdy i brak sprawiedliwości. Jedną z takich spraw jest przypadek Grzegorza Przemyka, bestialsko zamordowanego przez ludzi, którzy powinni stać na straży prawa i porządku. Jednak śmierć nastolatka to tak naprawdę dopiero początek piekła, które ówczesna władza zgotowała wszystkim bliskim zamordowanego chłopaka, a Żeby nie było śladów pokazuje niesprawiedliwą walkę jednostki z systemem.

Cezary Łazarewicz dołożył wszelkich starań, by opisywana przez niego sprawa była jak najpełniej przedstawiona czytelnikom. Początkowo może dziwić zamieszczenie rozdziałów dotyczących dzieciństwa i młodości matki Grzegorza Przemyka, lub wątków rodzinnych innych postaci występujących w książce. Kiedy jednak proces w sprawie zabójstwa nabiera tempa i coraz częściej na światło dzienne wyciągane są kolejne intymne szczegóły z życia świadków, sposób narracji przyjęty przez autora zaczyna nabierać sensu. Cezary Łazarewicz postanowił sam przedstawić fakty zanim poznamy je przez pryzmat akt z rozpraw sądowych.

Żeby nie było śladów to reportaż, który nie skupia się na śmierci Grzegorza Przemyka. Ta jest punktem wyjścia do opowieści o tym, jak bezradny może być człowiek w obliczu wymiaru sprawiedliwości uzależnionego od władzy. Wszystkie metody, którymi próbowano zniechęcić najbliższe osoby ze środowiska Grzegorza Przemyka do zeznawania i walki o sprawiedliwość były wstrząsające i oburzające. Sposoby manipulacji, wywlekanie brudów, które nie były związane ze sprawą, a miały jedynie zdyskredytować świadków, były obrzydliwe i perfidnie.

Żeby nie było śladów budzi w czytelniku bunt. Bunt przeciwko władzy, która chroni siebie za wszelką cenę, kosztem obywateli. Bunt przeciwko niesprawiedliwości, która spotyka bohaterów reportażu oraz krzywdom, które zostały im wyrządzone przez ludzi, którzy, w założeniu, mieli ich chronić. Reportaż Cezarego Łazarewicza, to również przestroga, co dzieje się w momencie, gdy wymiar sprawiedliwości przestaje być niezawisły i zamiast dążyć do sprawiedliwości, staje się narzędziem w rękach władzy – narzędziem wymierzonym w obywatela.

 

Jeden komentarz

  • bookowyzagajnik

    Pamiętam, gdy czytałam jakiś czas temu tę książkę, paskudne wrażenie zrobiło na mnie to, jak ówczesna władza ORGANIZOWAŁA cały proces manipulacji mającej doprowadzić do kłamst w sprawie śmierci Przemyka. Przerażające… Reportaż – jeden z lepszych jakie czytałam w życiu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *