#książki, #book, #recenzja

Tragedia na Przełęczy Datłowa

Tytuł: Tragedia na Przełęczy Diatłowa. Historia bez końca

Autor: Alice Lugen

Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne

Rok wydania: 2020

 

Opis wydawcy:

Pod koniec stycznia 1959 roku grupa turystów, głównie studentów i absolwentów Politechniki Uralskiej, postanowiła uczcić kolejny zjazd KPZR zdobyciem góry Otorten w Uralu Północnym. Wyprawa zakończyła się tragicznie i w wyjątkowo zdumiewających okolicznościach. Obozujący na zboczu turyści rozcięli swój namiot, wybiegli w uralską noc, rozpalili ognisko. Nikt nie przeżył nocy – niektórzy zmarli z powodu hipotermii, u innych znaleziono liczne urazy, ślady krwotoku z nosa, sporych rozmiarów sińce na twarzy, złamania. Do dziś nikt nie wyjaśnił tej sprawy, a samo śledztwo z 1959 roku było równie zagadkowe, jak tragedia. Prokurator zamknął je nagle, a w sprawozdaniu napisał, że przyczyną śmierci turystów była „potężna siła”.

Dziś w Rosji badaniem tej sprawy zajmuje się kilkanaście tysięcy osób, w tym Fundacja Pamięci Grupy Diatłowa. Napisano na ten temat kilkanaście książek, nakręcono filmy dokumentalne, opublikowano tysiące artykułów. Co roku w rocznicę wydarzenia na Uniwersytecie Uralskim odbywa się konferencja poświęcona pamięci ofiar.

 

W poszukiwaniu prawdy

Reportaż Alice Lugen jest jednym z tych, które czyta się z zapartym tchem niczym thriller lub powieść sensacyjną, gdyby tylko nie świadomość, że czytamy o prawdziwych, tragicznych losach grupy młodych ludzi… Oprócz próby odtworzenia wydarzeń z wyprawy z 1959 roku autorka w szczegółowy sposób przedstawiła dramatyczną walkę rodzin studentów o ujawnienie prawdy. Wokół zagadkowej śmierci dziewięciorga turystów w drodze na Otorten narosło wiele mitów i teorii spiskowych. Alice Lugen rzetelne analizuje każdą z nich – nawet te najbardziej nieprawdopodobne – w oparciu o wszystkie źródła i materiały, do których udało się jej dotrzeć.

Tragedia na Przełęczy Diatłowa stała się tak naprawdę okazją do opowiedzenia o biurokratycznym chaosie, państwie, które za wszelką cenę będzie tuszować własną nieudolność (albo przynajmniej sprawiać takie wrażenie). Dramat rodzin członków wyprawy tak naprawdę nie ma końca – ignorowane, zmuszane do milczenia, próbują ustalić przyczynę śmierci swoich bliskich na własną rękę, wbrew całemu systemowi.

Jak wskazuje druga część tytułu, historia tajemniczej śmierci członków grupy Diatłowa ciągle czeka na rzetelne śledztwo i prawdę, którą może ono przynieść. Chociaż nadzieję na odtworzenie wydarzeń dawała przemiana ustrojowa, ostatecznie okazało się, że ustrój zmienia się łatwiej niż mentalność.

W swoim reportażu Lugen nie faworyzuje żadnej z teorii, skupiając się raczej na słabych punktach każdej z nich. Choć czytelnicy nie otrzymują odpowiedzi na najbardziej nurtujące ich pytania, nie sposób odmówić autorce tego, że wykonała kawał świetnej roboty, uporządkowując wszystko, co wiadomo o śmierci członków wyprawy oraz nieudolnym śledztwie w tej sprawie. W przypadku Tragedii na Przełęczy Diatłowa dziennikarskie śledztwo wydaje się być nie mniej ważne, co ewentualne odkrycie prawdy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.