#książki, #book, #recenzja

A lasy wiecznie śpiewają

Tytuł: A lasy wiecznie śpiewają

Autor: Trygve Gulbranssen

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Rok wydania: 2021

 

Opis wydawcy:

Kultowa powieść skandynawska, która na długo zostaje w sercu. Przetłumaczona na trzydzieści języków, sfilmowana, sprzedana w ponad dwunastu milionach egzemplarzy.

Walka z naturą. Walka o miłość. Walka o szacunek. Na Północy trzeba umieć żyć!

W skutej lodem dziewiętnastowiecznej Norwegii ludzie mają twarde i dumne serca. Niełatwe życie regulowane jest przez rytm przyrody i wielowiekową tradycję szanowaną ponad wszystko. Czy ktoś stamtąd może pokochać miłością gorącą i szczerą, której nie złamią wichry losu?

Stary chłopski ród Björndal od lat słynie z męstwa i uporu, budząc strach i respekt pozostałych mieszkańców równiny. Zdobyte przez rodzinę bogactwo przyniosło władzę, ale sprowadziło też ludzką zawiść i zagrożenia, którym musi ona sprostać.

Nieodpuszczone grzechy z przeszłości nie dają spokoju. W tym surowym świecie członkowie rodziny muszą odnaleźć drogę do szczęścia i odkupienia nie tylko własnych win, ale także ich przodków.

Niniejsza edycja zawiera w jednym woluminie obie części sagi: A lasy wiecznie śpiewają i Dziedzictwo na Björndal.

 

W norweskim Serbinowie

Od lat mam słabość do sag rodzinnych. Jeśli saga ma skandynawski rodowód, sięgam po nią tym chętniej. Powieść A lasy wiecznie śpiewają opowiada o losach rodu żyjącego na Björndal, gdzie – jak to bywa w skandynawskiej prozie – całe życie bohaterów jest zdeterminowane przez przyrodę, która ich otacza.

Gdybym miała porównać dzieło Trygve Gulbranssena do jednej z rodzimych historii, to najbardziej przypomina mi ono Noce i dnie Marii Dąbrowskiej (chociaż akcja tej drugiej rozgrywa się później). W obu przypadkach fabuła skupia się wokół majątku, który zamieszkują kolejne pokolenia, na ich codzienności, troskach i radościach. Gulbranssen dużo mniejszą wagę przywiązał do zbudowania głębi bohaterów – wyraźnie czuć, że to miejsce jest najważniejszym elementem całej historii, a ludzie są tylko narzędziami, które pomagają w przedstawieniu go.

A lasy wiecznie śpiewają oraz Dziedzictwo na Björndal są obrazem bardzo małej, zamkniętej społeczności osadzonej na norweskiej prowincji. Gulbranssen niewiele uwagi poświęcił budowaniu relacji między bohaterami, a jeśli już to robił, miało to w sobie sznyt rodem z telenoweli. Rzuca się to w oczy zwłaszcza w drugim tomie, kiedy rozterki i kryzysy pary głównych bohaterów wynikają z tego, że po prostu nie rozmawiają oni ze sobą, zamiast tego manifestując urazę.

Powieści Trygve Gulbranssena są zaliczane do klasyki literatury norweskiej ze wszystkimi jej zaletami – surowością, determinowaniem fabuły przez przyrodę, emocjonalnym minimalizmem (przynajmniej tak wygląda to na zewnątrz). Dla miłośników literatury skandynawskiej mogą stanowić uzupełnienie księgozbioru i niezobowiązującą rozrywkę, ale na początek przygody prozą krajów nordyckich poleciłabym raczej coś bardziej współczesną twórczość, która kładzie większy nacisk na bohaterów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.