#książki, #book, #recenzja

Shuggie Bain

Tytuł: Shuggie Bain

Autor: Douglas Stuart

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Rok wydania: 2021

 

 

Opis wydawcy:

Agnes Bain od zawsze oczekiwała od życia czegoś więcej. Marzyła o domu, o życiu na własny rachunek, w którym za wszystko płaciłaby z góry. Kiedy jej uganiający się za spódniczkami mąż postanawia, że ma jej dość, kobieta i trójka jej dzieci zostaje uwięzionych w górniczym mieście, przetrzebionym przez reformy Margaret Thatcher. Agnes coraz częściej szuka ratunku w alkoholu i wkrótce to na dzieciach spocznie obowiązek uratowania matki. Okazuje się to niemożliwe i jedno po drugim bliscy ją opuszczają, aż zostaje tylko on, Shuggie.

Jej najmłodszy syn wierzy w matkę jak nikt i walczy o nią do końca. Przy tym jednak sam zmaga się z problemami. Wszyscy wokół zgadzają się bowiem, że Shuggie „do normalnych nie należy”, mimo iż chłopak stara się z całych sił. Agnes chce mu pomóc, ale uzależnienie przyćmiewa w jej życiu wszystko, łącznie z ukochanym synem.

Nominowana do wszystkich najważniejszych nagród literackich – w tym do Nagrody Bookera i National Book Award – łamiąca serce opowieść o uzależnieniu, seksualności i miłości, przywołująca na myśl dzieła Édouarda Louisa, Alana Hollinghursta czy Hanyi Yanagihary.

 

Studium upadku

Glasgow ukazane przez Douglasa Stuarta jest miejscem ponurym, przygnębiającym i pozbawionym perspektyw. Bieda materialna i mentalna stanowi tło, które determinuje opowieść o bezwarunkowej i niezachwianej miłości syna do matki. Świat otaczający Shuggie’go  jest wrogi i bezwzględny. Gnębiony przez rówieśników, zmarginalizowany przez ojca, zaniedbany przez uzależnioną matkę chłopiec próbuje przetrwać i zrozumieć, kim tak naprawdę jest. Chociaż brzmi to jak nadmierny natłok nieszczęść jak na życie jednego bohatera, powieści daleko jest do taniego dramatu i grania na emocjach.

Temat biedy i uzależnień jest tak grząski, że wystarczyło jedno nieostrożne posunięcie autora, a całość zaczęłaby trącić fałszem. A jednak największą siłą powieści Douglasa Stuarta jest rozbrajająca autentyczność. Skomplikowana relacja między matką a synem jest przedstawiona w sposób szczery i poruszający. Dziecko, które bez względu na wszystko kocha matkę i stara się ją ochraniać w miarę swoich możliwości (a nawet ponad nie) i matka, która jako jedyna bezwarunkowo kocha głównego bohatera takiego jakim jest, jednak przez swoje uwikłanie w nieudane związki i alkohol, nie potrafi dać swojemu dziecku wszystkiego na co zasługuje – stabilności, bezpieczeństwa, poczucia, że jest dla niej najważniejsze.

Shuggie Bain jest powieścią, nad którą wszelkie zachwyty wydają się być uzasadnione. Znakomite kreacje bohaterów, język, który idealnie oddaje atmosferę otoczenia oraz obraz skomplikowanych relacji i układów rodzinnych (w tym uzależnienia i współuzależnienia) zasługują na uznanie. Jest również w tej powieści – wbrew całej brutalnej rzeczywistości – pewna tkliwość i jakaś nadzieja, która ostatecznie pomimo całego brudu i  podłości pozostaje nieskalana.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.