#książki, #book, #recenzja

Zbójecka narzeczona

Tytuł: Zbójecka narzeczona

Autor: Margaret Atwood

Wydawnictwo: Wielka Litera

Rok wydania: 2021

 

 

Opis wydawcy:

Zenia, główna bohaterka, jest prawdziwą femme fatale.
Pragnie zniszczenia, spalonej ziemi, rozbitego szkła. Jest piękna, inteligentna, na przemian przebiegła i wrażliwa. Niegdyś mocno skrzywdziła trzy przyjaciółki – Roz, Tony i Charis. Podstępnie zdobyła ich współczucie, a potem uciekła z ich mężczyznami. Teraz trzy kobiety z ulgą uczestniczą w jej pogrzebie – Zenia odeszła, tym razem na dobre. Ale czy na pewno? Niespodziewanie Zenia wkracza majestatycznym krokiem do restauracji, w której jedzą wspólny lunch. Pojawia się nagle, by siać zniszczenie, ale im więcej dowiadujemy się o niej, tym więcej mamy pytań. Czy rzeczywiście jest ona czystym złem, wyrachowaną postacią, czy może zagubioną duszą potrzebującą pomocy? Kto naprawdę zasługuje na nasze potępienie – Zenia czy niewierni mężczyźni? Czy Zenia wykorzystuje walkę płci, by zrealizować własne cele? A może jest aniołem, który ratuje kobiety przed złymi mężczyznami?

 

Kobieta kobiecie wilkiem

Margaret Atwood wielokrotnie udowadniała, że jest znakomitą obserwatorką ludzkiej natury. Jej powieści pod płaszczykiem lekkiej, czasami niezobowiązującej fabuły skrywają fundamentalne pytania na temat podziału ról, natury związków oraz konkretnych cech przypisanych danej płci. Czy kobiety to faktycznie słaba płeć (gdzie słabość objawia się przede wszystkim potrzebą kochania i bycia kochaną)? Czy kobieta jest winna lojalność drugiej kobiecie tylko ze względu na płeć? Czy istnieją jakiekolwiek cechy, które są unikatowe tylko dla jednej płci?

Zbójecka narzeczona opowiada historię trzech kobiet, których losy połączyła ta czwarta – Zenia. Każda z bohaterek skrywa bolesne historie nieudanych związków, zaniedbań rodzicielskich, samotności, zdrady, trudnych relacji z matkami, które desperacko szukały akceptacji, przy okazji zapisując w córkach te same mechanizmy.

Bohaterki Atwood w jakiś sposób łamią społecznie przypisane im role, czy to przez dziedzinę naukową, którą się zajmują, czy przez pozornie lekki stosunek do spraw łóżkowych, czy jeszcze przez bezwzględność, z jaką sięgają po to, czego chcą (co przecież kobietom nie uchodzi, bo to stworzenia pełne miłości, empatii i troskliwości). Margaret Atwood po mistrzowsku rozprawiła się z relacjami: matka – córka, żona – mąż, przyjaciółka – przyjaciółka, nie oszczędzając przy tym żadnych stereotypów, które są im przypisane.

Zbójecka narzeczona nie należy do najlżejszych lektur. Już nawet pomijając sama tematykę i trudne historie bohaterek, trzeba zmierzyć się z dość specyficznym stylem Atwood. Konstrukcja powieści sprawia, że główny wątek powieści (relacja między Tony, Roz, Charis i Zenią) rozwija się bardzo powoli, bo w międzyczasie poznajemy losy każdej z bohaterek od czasów dzieciństwa. Mimo wszystko polecam, bo jest to jedna z tych powieści, które zmuszają do refleksji i nie pozostawia czytelnika obojętnym.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.