#książki, #book, #recenzja

Gilead

Tytuł: Gilead

Autor: Marilynne Robinson

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2022

 

Opis wydawcy:

W Gileadzie, małym miasteczku w stanie Iowa, żyją trzy pokolenia Amerykanów. Ich świat definiują duchy wojny secesyjnej, konflikty rodzinne i religia, która stanowi serce tej zamkniętej wspólnoty. Od dekad czuwa nad nią kalwiński pastor, wielebny John Ames, “Gilead” to pożegnalny list kaznodziei do jego siedmioletniego syna z drugiego małżeństwa. Przewidując swój bliski kres, pragnie zostawić mu w spadku choć namiastkę ojcostwa – a wraz z nim przemyślenia, inspiracje i wartości, którymi powinien kierować się jego potomek w przyszłym życiu.

 

Gawęda prostego człowieka

Nigdy nie pomyślałabym, że przedśmiertne zapiski pastora (dedykowane jego synowi) mogą okazać się tak kojącą lekturą. Trudną, wymagającą, ale kojącą. Gilead to opowieść o małym amerykańskim miasteczku oraz jego mieszkańcach przesycona religijnymi przemyśleniami, wspomnieniami oraz pożegnalnym przesłaniem.

Gilead Marilynne Robinson wymaga od czytelnika skupienia i cierpliwości. Powieść jest właściwie pozbawiona akcji (pod wieloma względami przypomina mi Sagę Barrøy Roya Jacobsena, chociaż tam, w porównaniu z Gilead, fabularnie działo się dość sporo), a nie każdy lubi taki niespieszny sposób prowadzenia fabuły. Codziennie sytuacje z życia ludzi z małego miasteczka nie wszystkich mogą zainteresować, zwłaszcza jeśli są naszpikowane religijnymi dygresjami (co w sumie dziwić nie powinno, skoro główny bohater i narrator jest pastorem).

Powieść Robinson jest wymagająca, ale to nie oznacza, że czytelnik nie dostanie nic w zamian. Z Gilead tchnie spokój. Spokój człowieka, który przez całe życie żył w zgodzie z sobą i własnymi przekonaniami – nawet jeśli to nie było łatwe. Pozornie sielankowe opisy i wspominki, czasami tracą swój idylliczny nastrój, ale nawet wówczas główny bohater wydaje się być pogodzony z losem. Jego pełna miłości i wdzięczności relacja z rodziną (zwłaszcza z synem) działa bardzo kojąco w zestawieniu z trudną, często bezwzględną rzeczywistością. Czy sięgnę po następne części sagi? Na pewno. Nawet jeśli w momentach czytelniczego kryzysu będę musiała ratować się audiobookiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.