#książki, #book, #recenzja

Nawet jeśli umrę w drodze

Tytuł: Nawet jeśli umrę w drodze. Twarzą w twarz z uchodźcami

Autor: Monika Białkowska

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2022

 

 

Opis wydawcy:

Nie wiadomo, czy John ocalił nerkę i czy nadal mieszka w parku. Śliczna Negin wyjechała do Niemiec, żeby zostać tam policjantką. Merhavi wciąż jest samotny, opiekuje się staruszkami i marzy o miłości. Mahfoud pracuje w Rzymie, w Zarze… a w lesie pod Hajnówką umiera właśnie kolejny człowiek, którego imienia nigdy nie poznamy.
Trzy miesiące, podróż przez cztery kraje, spotkania z ludźmi dziesięciu narodowości. Wszystko po to, żeby zrozumieć motywacje, lęki i nadzieje tych, których nazywamy uchodźcami. Ostatecznie zaś po to, aby odkryć, że próby zatrzymania ruchów migracyjnych skazane są na porażkę. Nawet jeśli mogą umrzeć w drodze – będą iść. Będą iść – tak samo jak my kiedyś szliśmy.

“Nawet jeśli umrę w drodze” to książka dla tych, którzy uchodźców chcą potraktować jak ludzi, a nie jak temat polityczny czy narzędzie propagandy. Każdy z nich ma inną twarz, ale to nie oni nam zagrażają. To my sami zagrażamy naszej cywilizacji, odwracając się od jej największych zdobyczy – troski o najsłabszych i równych praw, przysługujących każdemu człowiekowi.

 

Ofiary strachu i polityki

Temat uchodźców w ostatnich miesiącach stał się dla nas wszystkich namacalną rzeczywistością. Po ataku Rosji na Ukrainę Polacy wydawali się robić wszystko, by zapewnić schronienie i niezbędne do przeżycia podstawowe produkty osobom zmuszonym do opuszczenia swojego kraju. Ale to jedna strona medalu, bo od kilku miesięcy na granicy polsko-białoruskiej umierają ludzie…

Monika Białkowska stara się odpowiedzieć na pytanie skąd bierze się nieufność względem uchodźców. Czy nasze postrzeganie osób próbujących przekroczyć granicę ma poparcie w faktach? Czy nasze lęki są uzasadnione? Nawet jeśli umrę w drodze obala wiele mitów dotyczących uchodźców oraz imigrantów, opowiada dramatyczne historie ludzi, których sytuacja zmusiła do opuszczenia swojego kraju oraz oddaje głos tym, którzy zostali wolontariuszami.

Powody ucieczki bywają różne – wojna jest jednym z nich. Ale czy terror polityczny nie jest wystarczającym usprawiedliwieniem? A niemożność godnego życia w swoim kraju – bieda wynikająca nie z braku chęci i umiejętności, a kryzysu gospodarczego? Przecież nawet najnowsza historia Polski pełna jest losów emigrantów szukających lepszego życia za granicą – w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemczech czy krajach skandynawskich. Skąd więc wzięła się tak kategoryczna różnica w traktowaniu uchodźców wojennych a imigrantów ekonomicznych?

Monika Białkowska zwraca uwagę na to, jak duże znaczenie w powszechnym postrzeganiu uchodźców (oraz imigrantów) ma narracja polityków oraz mediów, często tworzących poczucie zagrożenia tam, gdzie go nie ma. Przeinaczanie faktów lub ich zła interpretacja, kładzenie akcentów w nieodpowiednich miejscach sprawiają, że obywatele zaczynają czuć strach. A konsekwencją strachu najczęściej bywa wrogość.

Nawet jeśli umrę w drodze to reportaż ważny i potrzebny. Pozwala zrozumieć pewne mechanizmy, które kreują nasz odbiór rzeczywistości. Udowadnia, że “ci inni” wcale nie są tacy inni, a to, co nas różni to najczęściej nieistotne szczegóły. Można pomagać mądrze, można ograniczyć do minimum ryzyko związane z napływem ludzi innej narodowości albo przynajmniej zachować człowieczeństwo – swoje własne i osób, które znalazły się w potrzebie – ale nie można obojętnie patrzeć na ludzkie cierpienie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.