#książki, #book, #recenzja

Szklany hotel

Tytuł: Szklany hotel

Autor: Emily St. John Mandel

Wydawnictwo: Poradnia K

Rok wydania: 2022

 

Opis wydawcy:

Jonathan Alkaitis, finansista i właściciel luksusowego hotelu, składa niemoralną propozycję Vincent, barmance, która pracuje w tym szklanym pałacu. Vincent dostaje klucze do królestwa cienia: pieniędzy i moralnych kompromisów, a w zamian ma udawać żonę Alkaitisa.

Jak piękna barmanka odnajdzie się w świecie, którego mieszkańcy żyją w przekonaniu, że mogą zrobić wszystko, czego tylko zapragną? Czy da się pozostać neutralnym, gdy dookoła panują chciwość, żądza władzy, narkotyki i nieograniczone możliwości?

W jaki sposób splatają się losy wszystkich uczestników nieczystej gry i dokąd prowadzą ich wybory? I w końcu: jak zdefiniować ten krytyczny punkt, kiedy zaczyna się początek końca?

 

Zabawy kompozycją

Opis Szklanego hotelu nie zdradza zbyt wiele w kontekście gatunku jaki powieść reprezentuje. Ponieważ Stacja jedenasta była dystopią, po kolejnej pozycji od Emily St. John Mandel można było spodziewać się wszystkiego, jednak tym razem autorka zamiast fabułą postanowiła zaskoczyć czytelników kompozycją.

Historia opisana w Szklanym hotelu jest bardzo prosta. Można nawet powiedzieć, że wręcz banalna. Całość mniej lub bardziej skupia się wokół działalności Jonathana Alkaitisa, bez wyraźnego podziału na bohaterów głównych i pobocznych oraz usystematyzowanej fabuły, która dążyłaby w jakimś określonym kierunku. Bardziej niż na losy poszczególnych postaci, autorka położyła nacisk na powiązania między nimi i ich wzajemny wpływ na siebie.

Szklany hotel wyróżnia kompozycja – częste przeskoki w perspektywie i czasie sprawiają, że historia wydaje o wiele bardziej skomplikowana, niż jest w rzeczywistości i mija sporo czasu zanim czytelnik się w niej odnajdzie. Czy to dobrze? Dla wielu osób taka konstrukcja może być zaletą i ciekawym zabiegiem, ale może znaleźć się też grono osób, które poczują się oszukane, licząc na to, że tak skonstruowana powieść będzie kryła równie skomplikowaną treść.

Emily St. John Mandel kolejny raz udowodniła, że umie sprawnie operować słowem oraz ma ciekawe literackie pomysły. Gdybym jednak musiała wybrać, to Stacja jedenasta wydaje mi się bardziej udanym utworem – zwłaszcza pod względem fabularnym. Mimo wszystko będę miała na oku autorkę oraz jej pisarskie poczynania, bo może nas jeszcze niejednokrotnie zaskoczyć.

[buybox-widget category=”book” ean=”9788366555273″/]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.