#książki, #book, #recenzja

Aukcjoner

Tytuł: Aukcjoner

Autor: Joan Samson

Wydawnictwo: Vesper

Rok wydania: 2022

 

Opis wydawcy:

Do niewielkiego, spokojnego miasteczka Harlowe w New Hampshire, w którym od pokoleń życie toczy się w niezmiennym rytmie, przeprowadza się Perly Dunsmore – ujmujący, nieszkodliwy wariat, jak mawiają o nim mieszkańcy. Wkrótce Perly zaczyna odgrywać w małej społeczności coraz większą rolę. Początkowo wszyscy są zachwyceni aukcjonerem, dzięki niemu bowiem pozbywają się starych, nikomu niepotrzebnych gratów zalegających strychy i szopy, a zyski z prowadzonych przez niego licytacji zasilają miejskie instytucje. Okazuje się jednak, że Dunsmore nie zamierza poprzestać na dobrowolnych datkach. Terroryzuje rodzinę Johna Moore’a oraz innych sąsiadów, zmieniając ich egzystencję w koszmar: stopniowo przejmuje majątki, wolność, dusze, a także… życie.

Jedna z najważniejszych powieści grozy lat siedemdziesiątych XX wieku ujmuje przede wszystkim powoli narastającą atmosferą wszechobecnego strachu, jaki odczuwają bohaterowie. To wielkie zło w małym miasteczku – czyli coś, co wielbiciele starych horrorów lubią najbardziej. „Aukcjoner”, powieść Joan Samson z 1976 roku, nigdy wcześniej nie była wydana w Polsce, a właśnie ta historia zainspirowała Stephena Kinga do napisania „Sklepiku z marzeniami”.

 

Przesuwanie granic

Głównym problemem powieści Joan Samson jest przedstawienie jej jako powieści grozy. Nie brak w niej gęstniejącej atmosfery, desperacji bohaterów, ale taka z niej powieść grozy jak chociażby z Folwarku zwierzęcego – czyli żadna. Uznajmy więc na początku, że Aukcjoner to przede wszystkim opowieść o opresyjnej władzy i terroryzowaniu szarego obywatela.

Głównymi bohaterami Aukcjonera są Moore’owie – uczciwa, spokojna rodzina farmerów, skupiająca się na pracy i życiu rodzinnym. I właściwie to wszystko, co możemy o nich powiedzieć, ponieważ bohaterowie powieści Samson wydają się całkowicie wypruci z emocji – zdarzają im się co prawda wybuchy gniewu lub histerii, ale mijają one tak nagle, jak się pojawiły. Można odnieść wrażenie, że zachowują się jak w jakimś transie (głównie z tego powodu spodziewałam się wplecionego wątku nadprzyrodzonego). Niewiele wiemy o przeszłości poszczególnych postaci, a relacje między nimi są ledwie nakreślone, co może powodować w czytelniku brak wczucia się w ich sytuację i sympatyzowania z nimi.

Aukcjoner rozpoczyna się niewinnie – nowo przybyły licytator objeżdża okoliczne domy, zbierając fanty na aukcję, z której środki mają być przekazane na rozwój miasteczka. Jednak aukcja okazuje się nie być jednorazowym wydarzeniem i Perly Dunsmore (tytułowy aukcjoner) wraz z wykreowanym przez siebie aparatem policyjnym zaczyna gnębić i okradać mieszkańców Harlowe. W tym momencie pojawia się – w moim odczuciu – największe zastrzeżenie dla fabuły Aukcjonera – całkowicie nieracjonalne zachowanie okradanych ludzi. W powieści jest wspomnianych kilka osób, którym “przydarzył się wypadek”, gdy odmówili oddania rzeczy na licytację, ale brak jakiejkolwiek mobilizacji wśród mieszkańców jest naprawdę zaskakujący. Bardzo liczyłam na to, że zakończenie wyjaśni mi, z czego wynikała zwłoka okradanych ludzi, ale nic takiego nie nastąpiło.

W Aukcjonerze niewiele znajdziemy elementów grozy, a sama fabuła jest raczej przestrogą przeciwko bierności (zupełnie taką samą jak we wcześniej wspomnianym Folwarku zwierzęcym), niż historią, która kogokolwiek przestraszy. Samej powieści nie czytało mi się źle, ale tylko dlatego, że założyłam, że zakończenie wyjaśni mi wszystko to, co wydawało mi się nieracjonalne i pozbawione sensu – niestety tak się nie stało.

***

 

“Aukcjoner” do kupienia na Bonito

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.