#książki, #book, #recenzja

11 palców

Tytuł: 11 palców. O tym jak zniknęłam w dżungli

Autor: Simon van der Geest

Wydawnictwo: Format

Rok wydania: 2022

 

 

Opis wydawcy:

Eva ma jedenaście palców u nóg, jedną sławną mamę i zero taty. Może i ma jakiegoś tatę, ale mama nie chce jej nic o nim powiedzieć. Kiedy więc na zadanie domowe z biologii uczniowie mają napisać referat na dowolny temat, Eva decyduje, że napisze o tym, kim są „ojcowie biologiczni”. Im bardziej wgryza się w swój projekt, tym bardziej nabiera pewności, że chce poznać swojego tatę. Gdy odkrywa, że ten prawdopodobnie mieszka w Ameryce Południowej, potajemnie angażuje do pomocy ekipę programu telewizyjnego. Jak daleko się posunie, żeby odnaleźć ojca?

Simon van der Geest, autor znanego „Pajątyla” (Format, 2017), podwójny zdobywca prestiżowej nagrody pisarskiej Gouden Griffel (Złoty Rysik), by napisać tę powieść, odbył podróż z Paramaribo, stolicy Surinamu, do serca dżungli. Stworzył rodzaj literackiego reality show – z empatią, czułością i humorem. Van der Geest to nie tylko mistrz pióra; to autor, który z uwagą słucha i wyczuwa problemy i potrzeby młodych ludzi, ich relacje z rówieśnikami, a także ze światem dorosłych.

 

Kilka słów o toksycznym rodzicielstwie

Powieść Simona van der Geesta została zaszufladkowana do kategorii “literatura dziecięca” (lub wczesnomłodzieżowa), co według mnie jest dużym niedopatrzeniem. Co prawda 11 palców dość głęboko zapuszcza się w psychikę dojrzewających dzieci i poszukiwanie własnych korzeni, ale równie wiele mówi o rodzicach, a dokładniej jakim rodzicem nie być.

Geest ma lekkie pióro i zarówno treść jak i forma powieści sprawiają, że czyta się ją naprawdę przyjemnie – niezależnie od wieku. Jednak pod pozorami sympatycznej młodzieżówki skrywa się dość poważny problem – porzucenia przez biologicznego rodzica. Na tapet trafiły relacje między matką a córką – ich lęki, pragnienia, frustracje i nieobecny (a jednak bardzo obecny) ojciec.

Dlaczego wcześniej wspominałam o tym, że 11 palców to niemalże poradnik, jakim rodzicem nie być? Mianowicie dlatego, że zwykle to dzieciom zarzuca się niezrozumienie sytuacji i niedojrzałość, a w powieści Geesta zarówno matka jak i ojciec bohaterki popełniają mnóstwo błędów kłamiąc, ignorując potrzeby własnego dziecka, unikając niewygodnych tematów. Chyba nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak niekorzystnym przedstawieniem rodziców, którzy jednocześnie nie byliby jednoznacznie dysfunkcyjni.

Powieść Simona van der Geesta była dla mnie dużym zaskoczeniem. Spodziewałam się zabawnej młodzieżowej historii z lawiną gagów i problemami typowymi dla nastolatków, i choć tych elementów nie brakuje, to jednak 11 palców to coś znacznie więcej niż opowieść o dojrzewaniu i pierwszych miłostkach. To powieść o trudnych relacjach, nadszarpniętym zaufaniu i o tym, że życie nie jest programem telewizyjnym, w którym wszystko musi kończyć się happy endem. Ogromny plus za szczere i prawdziwe zakończenie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.