#książki, #book, #recenzja

Złodziejka

Tytuł: Złodziejka

Autor: Sarah Waters

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2022

 

Opis wydawcy:

Wiktoriańska Anglia, rok 1862. Sue Trinder to córka złodziejki i morderczyni. Mieszka w Londynie, w domu oszusta i pasera, w którym codziennie załatwia się brudne interesy. Pewnego dnia dziewczyna otrzymuje nietypową propozycję – jeśli pomoże tajemniczemu mężczyźnie w uwiedzeniu bogatej sieroty Maud Lilly, otrzyma połowę jej pieniędzy. Gdy się zgadza, trafia do domu wuja Maud – kolekcjonera nader specyficznego gatunku książek. Czeka ją tam wiele niespodzianek, przeszkód… a nawet zakazanych uczuć.

 

Niebezpieczna gra

Na pierwszy rzut oka Złodziejka wydaje się być klasyczną powieścią z wiktoriańskim klimatem. Wszystkie elementy zdają się pasować – jest ponura posiadłość, są elementy z życia londyńskiego marginesu społecznego, jest intryga i tajemnica. A nawet wiele tajemnic. To już samo w sobie brzmi zachęcająco. Jeśli dołożymy do tego talent Waters w tworzeniu bohaterów – to nie mogło się nie udać.

Złodziejka jest jedną z tych powieści, w których autor (w tym przypadku autorka) ewidentnie pogrywa sobie z czytelnikami. Zdawać by się mogło, że od początku wiemy, na czym ma polegać intryga, która jest całą osią historii, jednak w trakcie lektury otrzymujemy tyle fabularnych salt, że do ostatnich stron nie można być pewnym jej zakończenia.

To wielka umiejętność stworzyć bohaterów pełnych wad, których losy jednak chce się śledzić. W przypadku Złodziejki autorka zabrnęła w bardzo brudne zakamarki ludzkiej duszy i motywacji. Udało się jej  stworzyć atmosferę, w której nigdy nie można być pewnym, jak dana postać postąpi, a w dodatku nikt nie jest tym, za kogo się podaje.

Złodziejka to powieść inicjacyjna, oferująca tę specyficzną przyjemność, jaką daje lektura dopracowanych i rozbudowanych powieści klasycznych. Sarah Waters wzięła wszystko co najlepsze z literatury wiktoriańskiej, dodając do niej wątki, które u pisarzy z epoki wywołałyby zapewne popłoch i zgorszenie. Chciałabym dla równowagi napisać jakąś krytyczną uwagę, przytoczyć fragment, w którym coś zazgrzytało, ale na tych ponad siedmiuset stronach nie znalazłam nic do czego mogłabym się przyczepić, a to chyba całkiem niezła rekomendacja.

 
 

***

 
 
 

“Złodziejka” do kupienia na Bonito

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *