#książki, #book, #recenzja

Królowa cukru

Tytuł: Królowa cukru

Autor: Natalie Baszile
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2018

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Epicka i poruszająca opowieść o współczesnych Stanach Zjednoczonych – wielkich marzeniach, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi i wciąż aktualnych problemach nietolerancji oraz wykluczenia.
Lektura obowiązkowa dla czytelników Sekretnego życia pszczół, Czarnych skrzydeł, Kolei podziemnej i Drogi do domu.
Przyzwyczajona do blichtru Los Angeles czarnoskóra Charley Bordelon otrzymuje niecodzienny spadek – plantację trzciny cukrowej. Nie może jej odstąpić ani sprzedać, co jasno zostało sprecyzowane w testamencie zmarłego ojca. Stawia więc wszystko na jedną kartę i przeprowadza się z 11-letnią córką na Południe, do dawnego domu swojej babci Miss Honey.
Czy dziewczyna z wielkiego miasta zdoła poprowadzić z sukcesem wielkie gospodarstwo? Czy w zaściankowej społeczności Luizjany Charley znajdzie sojuszników i przyjaciół?
Niezwykły talent literacki debiutantki Natalie Baszille, wyraziste i silne postaci kobiece, sugestywnie ukazane relacje i konflikty rodzinne oraz uprzedzenia i podziały rasowe, których Południe nie wyzbyło się do dzisiaj, sprawiły, że Królowa cukru podbiła serce głównej orędowniczki równouprawnienia, Oprah Winfrey. Amerykańska gwiazda ujrzała w powieści Baszile doskonały materiał na film i w ciągu niespełna dwóch lat od premiery książki wyprodukowała cieszący się w Stanach niesłabnącą popularnością serial pod tym samym tytułem.

 

Uprzedzenia wiecznie żywe

Bardzo wiele obiecywałam sobie po przeczytaniu zapowiedzi powieści autorstwa Natalie Baszile, ale tym, co przesądziło o decyzji, że na pewno ją przeczytam było (sami na pewno nie zgadniecie) tłumaczenie Roberta Sudóła, który wykonał niesamowitą pracę w przekładzie Księgi nocnych kobiet. Temat nie wydaje się oryginalny, ale nie uprzedzając wydarzeń, zacznę od początku.

W powieści Baszile, prócz skomplikowanych relacji rodzinnych i poszukiwania swojego miejsca na świecie, porusza kilka powszechnych problemów takich jak rasizm, uprzedzenia, czy społeczne wykluczenie. Historia jest dość amerykańska, żeby nie powiedzieć – hollywoodzka. Młoda wdowa wraz z córką przenosi się z Los Angeles, by przejąć odziedziczoną farmę trzciny cukrowej w Luizjanie. Równolegle do losów Charley poznajemy historię jej przyrodniego brata, który zdaje się być jej całkowitym przeciwieństwem. Czy bohaterów ukształtowało otoczenie? Czy nierówny życiowy start wpłynął na to, że ich losy potoczyły się zupełnie inaczej? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.
Natalie Baszile przedstawia obraz współczesnej Ameryki, małych, zamkniętych społeczności, w których zmiany zachodzą bardzo powoli. Autorka na główną bohaterkę wybrała czarnoskórą kobietę, która musi odnaleźć się w nieprzyjaznym świecie białoskórych farmerów. Gdyby tego było mało Charley jest wdową i samotną matką, która próbuje uporać się nie tylko z kłopotliwym spadkiem i macierzyństwem, ale także z coraz bardziej komplikującymi się relacjami rodzinnymi. Czy to nie zbyt wiele?

Bohaterowie Królowej cukru są nieco zbyt stereotypowi, by powieść mogła zadziwić czytelnika. Przewidywalność ich zachowań sprawiała, że lektura nie była tak przyjemna, jak można było oczekiwać. Ona – ta dobra – nie poddaje się przeciwnościom losu, on – lekkoduch – bez życiowych sukcesów. Dostająca córka oczywiście musi być zbuntowana, ale najgorsza wśród nich była postać babci głównej bohaterki. Bo o ile przyrodni brat Charley zachowywał się zwyczajnie głupio, o tyle babcia była irytująca ponad wszelką miarę. Wiecznie umoralniająca hipokrytka, która przez całą powieść próbuje naprawiać swoje błędy z przeszłości kosztem innych.

Trudno znaleźć mi coś, co wyróżniałoby Królową cukru na tle innych powieści z tego gatunku. Cała historia, choć filmowa, jest dość przewidywalna i bardzo długo nie mogłam się w nią zaangażować. Nie ma w niej rażących błędów, napisana jest poprawnie, ale wśród propozycji wydawniczych możemy znaleźć lepsze pozycje mówiące o dyskryminacji rasowej czy wykluczeniu (choćby wydane w tym roku Błoto), o podążaniu za marzeniami, poszukiwaniu swojej tożsamości i miejsca, również. Przekład nie zawiódł, ale tłumacz nie miał tu aż tak wielkiego pola do popisu. Jak na debiutancką powieść nie jest źle i będę miała na uwadze następne powieści Baszile, by sprawdzić jak się rozwinie jako pisarka, jednak nie podzielam zachwytów Oprah Winfrey.

2 thoughts on “Królowa cukru

  1. Mam bardzo podobne odczucia po lekturze powieści Baszile. Schematyczna i – że się tak wyrażę – uszyta na miarę Hollywood. Czytało się przyjemnie, ale nie porywa i raczej nie będę śledzić kariery amerykańskiej debiutantki. Pozdrowienia 🙂

    1. Cieszę się, że nie jestem odosobniona w swoich wnioskach. 😉
      Ja jednak będę śledzić przyszłe poczynania Baszile, bo w moim odczuciu poprawny debiut to i tak spory sukces. 😉
      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *