#książki, #book, #recenzja

Moja Jane Eyre

Tytuł: Moja Jane Eyre

Autor: Cynthia Hand, Jodi Meadows, Brodi Ashton

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Rok wydania: 2018

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Może ci się wydawać, że znasz tę historię. Sierota Jane Eyre, bez grosza przy duszy, rozpoczyna nowe życie jako guwernantka w Thornfield Hall. Tam spotyka mrocznego i tajemniczego pana Rochester. Pomimo dużej różnicy wieku i jego nieznośnego temperamentu, zakochują się w sobie i, o zgrozo, ONA wychodzi za niego za mąż. Ale czy to na pewno Jane Eyre?
Przygotuj się na przygodę w której nic nie jest takie, jak się wydaje: pewien dżentelmen ukrywa się bardziej niż trup w szafie. A co jeżeli we wszystko wmieszają się początkująca pisarka Charlotte Brontë i badacz zjawisk nadprzyrodzonych Alexander Blackwood?

 

Klasyka rozjechana buldożerem

W ubiegłym roku pisarskie trio Ashton – Hand – Meadows zachwyciło mnie Moją Lady Jane – alternatywną (i absurdalną) historią Jane Grey. Choć powieść dedykowana jest nastolatkom, to muszę przyznać, że humor przypominał miks skeczy Monty Pythona i serialu Czarna Żmija (Blackadder), co bardzo przypadło mi do gustu. Ostatecznie Moja Lady Jane została najzabawniejszą powieścią przeczytaną przeze mnie w ubiegłym roku, więc po następnej pozycji napisanej przez te same autorki obiecywałam sobie równie wiele.

Tym razem postanowiły one polemizować z powieścią Charlotte Brontë, co z mrocznej, wiktoriańskiej historii zrobiło całkiem przyjemny pastisz. Pod względem języka zarówno Moja Lady Jane jak i Moja Jane Eyre nie są wybitne, ale należy mieć na uwadze, że miały to być lekkie, młodzieżowe czytadełka, więc na tym polu nie oczekiwałam wiele. Jeżeli chodzi o prowadzenie narracji, to tutaj autorki radzą sobie całkiem dobrze. Historia opowiedziana z różnych punktów widzenia jest dynamiczna, a wtrącenia (które uwielbiam) bardzo urozmaicają treść. Zrobienie z Charlotte Brontë jednej z bohaterek, wplecenie towarzystwa do relokacji duchów i wiele innych zaskakujących rozwiązań sprawia, że nawet czytelnicy dobrze znający pierwowzór nie czują znużenia lekturą.

Gdyby Moja Jane Eyre była pierwszą przeczytaną przeze mnie powieścią autorstwa tria Ashton – Hand – Meadows oceniłabym ją wyżej, bo w kategorii ‘powieść młodzieżowa’ niczego nie można jej zarzucić. Jeżeli do tego jeszcze znajdzie się grupa młodych czytelników, która zostanie zachęcona do sięgnięcia po klasykę literatury – tym lepiej. Jednak w porównaniu z Moją Lady Jane najnowsza powieść wypada nieco słabiej. Mniej jest humorystycznych wtrąceń i komentarzy, które w moim odczuciu były siłą pierwszej części serii Ladyjanistki. Autorkom nie można odmówić niezwykłej lekkości pióra i wymyślania zaskakujących alternatywnych rozwiązań. Czas spędzony z drugim tomem cyklu na pewno nie był stracony, choć trzeba mieć na uwadze, że wytrwamy czytelnik, sięgający li i jedynie po klasykę w najwyższym wydaniu, może nie czerpać z lektury zbyt wiele satysfakcji. Ja sama oczekiwałam przede wszystkim lekkiej i zabawnej odskoczni od cięższych i bardziej wymagających pozycji i to właśnie otrzymałam. Jeżeli trio Ashton – Hand – Meadows stworzy następną zwariowaną powieść, na pewno po nią sięgnę, bo to gwarancja świetnej rozrywki – i niech to będzie najlepszą zachętą, by sięgnąć po Moją Jane Eyre (i Moją Lady Jane również).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *