#książki, #book, #recenzja

Burza

Tytuł: Burza

Autor: Steve Sem-Sandberg

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2018

Opis ze strony wydawnictwa:

Stary dom, tajemnica sprzed lat i mgła, w której trudno oddzielić prawdę od przywidzenia. To nie jest thriller ani kryminał. To coś znacznie mocniejszego. To siła znakomitej literatury.

Mogłoby się wydawać, że chodzi o zwykłą sąsiedzką przysługę. Frank musi zawieźć żonę do szpitala. Prosi więc właściciela pobliskiego domu, aby ten przez kilka godzin zaopiekował się jego dziećmi. Minna i Andreas zostają pod opieką Johannesa, a państwo Lehmanowie odjeżdżają. I na zawsze znikają bez śladu.

Wiele lat później, po śmierci Johannesa, jego wychowanek ponownie zjawia się na wyspie. Wraz z trzaskiem starego zamka we frontowych drzwiach Andreas powraca do wydarzeń, o których pamiętają już tylko nieliczni mieszkańcy. Także ci od lat obserwujący wszystko z okien posiadłości tajemniczych Kaufmannów, niegdysiejszych właścicieli wyspy, których wielu podejrzewa o kolaborację z nazistami…

Poszukiwanie tożsamości, niejasna przeszłość i milczenie, które najsilniej łączy ludzi mających coś do ukrycia. Niepokojąca atmosfera, precyzyjnie budowane napięcie, konsekwentnie dawkowane emocje, a wszystko w pełnym niedomówień świecie mieszkańców małej wysypy u wybrzeża Norwegii. Nowa powieść autora bestsellerów Biedni ludzie z miasta Łodzi oraz Wybrańcy.

Powieść moralnego niepokoju

Czy nasze wspomnienia z dzieciństwa są prawdziwe? Czy naprawdę coś pamiętamy, czy tylko słyszeliśmy tę historię tak wiele razy, że uznaliśmy, że wydarzyła się naprawdę? Jak bardzo nasze wspomnienia zmodyfikował upływający czas? Jaki wpływ miał nasz dziecięcy punkt widzenia? A może wszystko nam się przyśniło?

Andreas wraca na wyspę, na której się wychował, by uporządkować swój rodzinny dom po śmierci dawnego opiekuna. Niedostępna (na wielu płaszczyznach) wyspa skrywa jednak swoje mroczne tajemnice i niechętnie przyjmuje przybyszy z zewnątrz. Choć pozornie wszyscy są uprzejmi i z uprzejmością odnoszą się też do głównego bohatera, wyczuwalna jest atmosfera wrogości z czasem przekształcająca się w agresję, której źródła nie jesteśmy w stanie zrozumieć.

Steve Sem-Sandberg porywa czytelnika narracją, w której ciężko oddzielić prawdę od kłamstwa, rzeczywistość od wyobrażenia, jawę od snu. Choć fabuła jest więcej niż spokojna, a akcję trudno nazwać wartką, nie sposób oderwać się od lektury. Czytając Burzę, zagłębiamy się w hipnotyzującą treść, by po chwili odkryć, że angażujemy się bez reszty w rozwikłanie zagadki dotyczącej nagłego zniknięcia rodziców Andreasa, gdy ten był jeszcze dzieckiem, oraz dziwnej zmowy milczenia panującej na wyspie. Po drodze do prawdy otrzymujemy mnóstwo fałszywych poszlak, domysłów oraz kłamstw, mających na celu zmylenie tropu i zdezorientowanie głównego bohatera (a może przede wszystkim czytelnika?)

Najnowsza powieść Sem-Sandberga jest prawdziwą narracyjną ucztą. Surowość przyrody idealnie komponuje się z wrogością mieszkańców wyspy i ich pozornie niezrozumiałym zachowaniem. Właściwie każdy element wzbudza niepokój, a kolejne strony zanurzają nas coraz bardziej w mroczny i duszny klimat. Chociaż przewidujemy, że głównym celem tej historii jest odkrycie prawdy, bardzo szybko orientujemy się, że prawdopodobnie będzie ona przytłaczająca, o ile w ogóle będzie nam dane poznać ją w całości.

Burza z pewnością nie jest opowieścią dla każdego. Chociaż Skandynawia kryminałem stoi, nie znajdziecie go na kartach tej powieści. Miłośnicy wartkiej akcji zapewne odpadną w przedbiegach, jednak tych, którzy uwielbiają delektować się słowem, czeka prawdziwa uczta, składająca się z pełnej świetnie zbudowanego napięcia historii o poszukiwaniu prawdy, własnej tożsamości i hermetycznych społecznościach, które nigdy nie zapominają.