• Bez kategorii

    Przeminęło z wiatrem

    Tytuł: Przeminęło z wiatrem

    Autor: Margaret Mitchell

    Wydawnictwo: Albatros

    Rok wydania: 2017

     


    Opis ze strony wydawnictwa:

    ?Pomyślę o tym jutro…”

    ?to ulubiona maksyma Scarlett O?Hary, dzięki której zdołała przetrwać ? a z nią miliony czytelniczek na całym świecie ? najcięższe próby, jakie zgotował jej los. HISTORIA MIŁOSNA WSZECH CZASÓW. Bohaterowie z krwi i kości, wojna i wielka namiętność w scenerii gorącego amerykańskiego Południa.”

     

    Klasyka nostalgią pisana

    Swoją przygodę z tym miejscem postanowiłam zacząć od powieści, do której czytania zabierałam się przez dobre 10 lat. Wtedy pierwszy raz zobaczyłam na ekranie zjawiskową Vivien Leigh i towarzyszącego jej Clarka Gable’a. Ostatecznie do przeczytania powieści skłoniło mnie piękne wydanie wydawnictwa Albatros. I nie żałuję.

    Akcja powieści rozpoczyna się w Stanach Zjednoczonych, tuż przed wybuchem wojny secesyjnej. Główną bohaterką jest córka bogatego plantatora, rozpieszczona i próżna Scarett O’Hara, skrycie podkochująca się w Ashleyu, za którego postanawia wyjść za mąż. Główną bohaterkę spotyka jednak ogromne rozczarowanie – Ashley ogłasza zaręczyny z inną kobietą . Scarlett postanawia odzyskać miłość swojego życia, wszystko to jednak przerywa wybuch wojny i pojawienie się cynicznego i inteligentnego Rhetta Butlera.

    Wraz z rozwojem akcji w głównej bohaterce zachodzi duża przemiana. O ile wcześniej jej największym problemem był wybór sukni i nauka nowych sposobów zwodzenia mężczyzn, o tyle teraz staje ona w obliczu upadku świata, który znała. Zmuszona do ciężkiej pracy i znoszenia wielu upokorzeń walczy o to, by przetrwać wojnę i ochronić bliskie jej osoby. Nawet zakończenie wojny nie kończy walki Scarlett, która musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, gdzie jedyną niezmienną jest jej uczucie (ale czy na pewno?).

    Przeminęło z wiatrem jest powieścią wielowymiarową, opisującą wydarzenia historyczne, problemy społeczne zarówno sprzed wojny, jak i po jej zakończeniu – niewolnictwo i koniec dawnego porządku. Autorka wspaniale oddała ducha epoki, często tchnącego hipokryzją. Ponadto powieść jest zbiorem niesamowitych osobowości, choć często przejaskrawionych i stereotypowych, to jednak trwale zapadających w pamięć i w serce.

    Całkowicie szczerze – uwielbiam tę historię. Powieść ma swoje wady – trochę paskudnych stereotypów, rasizmu i feminizmu ukazanego z nie najlepszej strony, ale… I tak ją uwielbiam. Miłość nie jest w niej piękna i łatwa. To uczucie doprowadzające do rozpaczy i utraty zmysłów, często mylone z jakąś bezpodstawną fascynacją lub wyrachowaniem.  Nie jest to kolejna cukierkowa historia, w której już po pierwszych stronach możemy przewidzieć zakończenie. Bohaterowie są żywi, nie czuję w nich fałszu, wierzę we wszystkie motywacje. Nikt nie jest jednoznaczny. Uwielbiam postać Rhetta. Uwielbiam jego relację ze Scarlett. Po prostu uwielbiam całą tę historię. Ponad 1100 stron? Nieodczuwalne. Wrócę, wrócę na pewno.