#książki, #book, #recenzja

Listopadowe porzeczki

Tytuł: Listopadowe porzeczki

Autor: Andrus Kiviräh

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2021

 

Opis wydawcy:

Nietuzinkowa powieść wypełniona czarnym humorem i przeszywającą grozą, w której mitologia miesza się z surową, naturalistyczną rzeczywistością, a stare wierzenia łączą z chrześcijaństwem. Estońska dziewiętnastowieczna wioska, której rytm wyznaczają kolejne kartki z kalendarza. To w niej toczy się tragiczna i zaskakująca historia miłosna Hansa, Liiny i Jaana. W tamtejszej mitologii duchy zmarłych nazywane są krattami. Choć wydawałoby się, że mogą być straszne, w istocie są bardzo pomocne podczas podkradania pożywienia z pobliskiego dworu. By ożywić kratta i dać mu duszę, chłopi podpisują z diabłem cyrograf – sprytnie jednak go oszukując i zamiast krwi używając soku z porzeczek….Co może pójść nie tak?
Powieść Kivirähka to książka szalona, pełna zadziwiających (i dziwacznych) zwrotów akcji. Niestereotypowa, okrutna, naturalistyczna i romantyczna zarazem. Nie da się pojąć świata estońskiej wioski „szkiełkiem i okiem”. Trzeba uruchomić wyobraźnię, empatię i przyjąć go z niepokojem oraz … gromkim śmiechem.

 

Listopadowe zmory i upiory

Moment, w którym jesień przechodzi w zimę, najczęściej jest dość ponury i mroczny, a na zewnątrz panuje coraz większy ziąb. W Listopadowych porzeczkach to właśnie w takiej porze roku poznajemy mieszkańców małej estońskiej wsi – tych żywych… i tych nie do końca. Co może wyniknąć z takich okoliczności? Najdziksza powieść ostatnich lat.

Andrus Kivirähk przedstawił swoich bohaterów w sposób ludzki – często w najgorszym tego słowa znaczeniu. Mieszkańcy wioski okradają się nawzajem, bywają względem siebie złośliwi, układają się z diabłem, zupełnie nie widząc swoich wad. Świat powieści jest baśniowy, ale w sposób najmroczniejszy ze wszystkich, gdzie nie zawsze można liczyć na szczęśliwe zakończenie.

Listopadowe porzeczki mają w sobie ładunek dzikiej, pierwotnej siły. Czytelnik wplątany w ludowe estońskie wierzenia, dość gęstą atmosferę i napięcie pomiędzy bohaterami, nie dostaje ani chwili na złapanie oddechu. Nie wiadomo czego można się spodziewać na następnych stronach, bo wydarzyć może się dosłownie wszystko, a romantyzm stale miesza się z naturalizmem w najbrutalniejszym wydaniu.

Powieść Kivirähka ma w sobie dużo zadziorności, czasami mocno prowokuje, trzymając przy tym wysoki poziom literacki. W tej historii znajdujemy wszystkie wątki, jakie mogłyby się pojawić w opowieści o XIX-wiecznej przyfolwarcznej wsi – konflikty sąsiedzkie, miłość, zawiść, ale opisane przewrotnie i z polotem. Prawdziwa gratka dla wszystkich miłośników połączenia czarnego humoru i grozy.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.