#książki, #book, #recenzja

Bakhita

Tytuł: Bakhita

Autor: Véronique Olmi

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2018

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Bakhita – niewolnica, która została świętą. Literackie wydarzenie. Ścisły finał Nagrody Goncourtów. Ponad 100 000 egzemplarzy sprzedanych we Francji.

Z czarną jak heban skórą i oczami jak migdały była prawdziwą pięknością. A przy tym cennym łupem. Porwana w 1877 roku jako kilkuletnia dziewczynka z rodzinnej wioski w Darfurze na zachodzie Sudanu, zaznała wszelkich możliwych okrucieństw niewoli. Zapomniała, jak brzmiało jej imię, więc arabscy handlarze ludźmi nazwali ją przekornie Bakhita – Szczęściara. Wykupiona przez włoskiego konsula opuściła Afrykę, ale nie od razu stała się prawdziwie wolna. Dopiero wyrok weneckiego sądu w 1889 roku przyznał jej prawo do pełnego decydowania o sobie. Przyjęła chrzest i jako Józefina resztę życia spędziła w zakonie, odznaczając się wierną, pełną miłości, ciepła i troski służbą. Zmarła w 1947 roku, a w 2000 Jan Paweł II ogłosił ją świętą.

W tej pięknej, pozbawionej patosu i wysoko ocenionej przez francuską krytykę powieści o zniewoleniu i poszukiwaniu wolności, Véronique Olmi ukazuje powikłany los bohaterki, jej heroizm oraz wewnętrzną siłę, której ukryte źródło biło w kilku zaledwie wspomnieniach z rodzinnego domu. Jest to także powieść o miłości, bezgranicznym oddaniu i pokorze. O tym, jak zachować nadzieję i człowieczeństwo mimo przeżytych cierpień i traum.

 

Storia dolorosa, storia meravigliosa

Wydawać by się mogło, że czytanie hagiografii nie ma sensu dla osób niewierzących lub innego wyznania niż – jak  w tym przypadku – chrześcijaństwo, jednak powieść Olmi bez wątpienia można nazwać wyjątkiem od normy. Bakhita jest książką, po którą może sięgnąć każdy. Dlaczego? Bo jak się okaże w trakcie lektury: wszystko wszędzie jest takie samo… Ale zacznijmy od początku.

Historii opowiadających o niewolnictwie jest w literaturze mnóstwo, jednak tym, co odróżnia Bakhitę od pozostałych jest przepiękny, poetycki język. To nieprawdopodobne, że o okrucieństwie i cierpieniu można opowiedzieć tak subtelnie, bez dosadności i dopowiadania wszystkiego do końca. Autorka dokonała rzeczy niemalże niemożliwej – potrafiła nie tylko dostosować słownictwo i styl wypowiedzi do swojej bohaterki, ale również myśleć w zupełnie inny sposób. Nie dość, że idealnie ukazała punkt widzenia małego dziecka, które zderza się z brutalną rzeczywistością, to jeszcze potrafiła tchnąć w to wszystko orientalnego ducha (powiedziałabym – “afrykańskie myślenie”, choć to ogromne uproszczenie). Specyficzny sposób prowadzenia narracji, choć był zabiegiem całkowicie zamierzonym, zmuszał do częstych przerw w lekturze, co w tym przypadku również trudno uznać za wadę, ponieważ problemy poruszone w lekturze skłaniają do refleksji.

Wbrew wszelkim przesłankom historia Bakhity – niewolnicy, która została świętą, jest bardzo uniwersalna i, niestety, aktualna. Bo czy tak naprawdę na świecie cokolwiek się zmienia? Głód, wojny, cierpienie – to wszystko jest nieustannie obecne. Zmienia się tylko miejsce występowania. Przemoc pozostaje przemocą, gwałt gwałtem, podobnie jak dyskryminacja i wyzysk – niezależnie od miejsca na Ziemi, w którym się to wydarza. Fabularyzowana biografia Bakhity jest niezwykle poruszająca i inspirująca. Nie ma znaczenia, czy czyta ją osoba wierząca, agnostyk czy ateista, bo przede wszystkim jest to opowieść o niezłomnym duchu, pokorze, nieustającej walce o to, co jest w życiu najważniejsze, o odnalezieniu tego, o co warto walczyć. I chociaż cała powieść opowiada o wielkich sprawach: o niewolnictwie, gwałtach, głodzie, śmierci, wyobcowaniu, dyskryminacji, hipokryzji zarówno w organizacjach religijnych jak i państwowych – ponieważ jest napisana bez patosu i szantażowania emocjonalnego, naprawdę szczerze porusza.

Nie spodziewałam się tego, że powieść Olmi okaże się tak nowatorska zarówno pod względem formy jak i ujęcia tematu. Historia pozostawia czytelnika jednocześnie podniesionego na duchu, jak i zgnębionego. Z jednej strony ukazuje, jak niezłomny może okazać się człowiek zdolny do przebaczenia, z drugiej, jak niezmienne pozostaje okrucieństwo i ludzkie cierpienie, które przybiera tylko nowe nazwy. Bakhita jest prawdziwą ucztą dla wielbicieli pięknego języka i poetyckiego stylu. Wszystko, co o niej napiszę i tak będzie banalne, więc napiszę tylko jedno: przeczytajcie.

[contact-form][contact-field label=”Podpis” type=”name” required=”true” /][contact-field label=”E-mail” type=”email” required=”true” /][contact-field label=”Witryna internetowa” type=”url” /][contact-field label=”Wiadomość” type=”textarea” /][/contact-form]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *