#książki, #book, #recenzja

Terror

Tytuł: Terror

Autor: Dan Simmons

Wydawnictwo: Vesper

Rok wydania: 2018

 

 

Opis ze strony wydawnictwa:

„Terror” to pasjonująca powieść z elementami grozy, horroru i mitologii Inuitów, a jednak dająca się odczytać niczym szczegółowy dziennik pokładowy. Następujące po sobie tragiczne w skutkach wydarzenia poznajemy okiem nie tylko oficerów, szczególnie kapitana Croziera, ale również szarych członków załogi.

Dan Simmons, zdobywca wielu nagród, między innymi Hugo Awards oraz w 1990 roku nagrody Locusa za powieść „Hyperion”, z literackim wyczuciem oraz niezwykłą pieczołowitością odtwarza przebieg jednej z najbardziej zagadkowych wypraw badawczych w całej znanej nam historii badań polarnych.

Wydanie w twardej oprawie, które Czytelnik ma przed sobą, zostało wzbogacone o posłowie dr. hab. Grzegorza Rachlewicza z UAM oraz bogatą ikonografię ilustrującą czasy podbojów polarnych XIX wieku.

Arktyczna masakra

Gdyby ktoś, jeszcze całkiem niedawno, powiedział mi, że na powieść o morskiej wyprawie badawczej, gdzie ponad stu chłopa zostaje uwięzionych w lodzie pośrodku niczego rzucę się bez opamiętania, delektując się (choć może w tym przypadku nie jest to najtrafniejsze określenie) dosłownie każdą stroną, pomyślałabym że upadł na głowę. Z bardzo wysoka. A jednak Terror pochłonął mnie bez reszty i na kilka wieczorów zabrał w krainę bezwzględnego zimna, głodu i morderczych instynktów.

Bo w opisy trzeba umieć

Borze, mój borze! To, w jaki sposób Dan Simmons tworzy opisy, to jest prawdziwe mistrzostwo. Bo czy można pisać o tym, że zimno, że lód trzeszczy i jęczy na ponad sześciuset pięćdziesięciu stronach tak, żeby nie zabić nudą swojego czytelnika? Okazuje się, że można. Można pisać tak, że gęsia skórka towarzyszy w czasie lektury. Niemalże poczujecie smród niemytych od wielu miesięcy ciał, smaru, gnijącego jedzenia. Jednak prawdziwą wirtuozerią autor wykazał się podczas opisywania dźwięków – przesuwającego się lodu napierającego na statki, jęków niszczejących okrętów, chrzęstu zmarzniętego lodu i wielu innych, bardziej makabrycznych, które przyprawią Was o dreszcze.

Fakty i mity

Dan Simmons znakomicie połączył historię poszukiwań Przejścia Północno-Zachodniego z wątkami mitologicznymi i fikcją literacką. Choć w większości przypadków wszelkie treści fantastyczne wywołują we mnie wzdychanie (bynajmniej nie spowodowane zadowoleniem), o tyle w Terrorze nic mi nie zgrzytało i z przyjemnością poznałam całkowicie obcą kulturę. Dla osób, które nie przepadają za elementami nadprzyrodzonymi dodam tylko, że są one więcej niż nienachalne i bardzo często pozostawione do interpretacji czytelnika.

Lektura Terroru nie jest terrorem

A nawet więcej! To powieść, która z pewnością znajdzie się na podium w moim końcoworocznym podsumowaniu. Simmons zachwycił mnie opisami, kreacją bohaterów (doktorze Goodsir – kocham Pana!) i – co podkreśla autor posłowia (w przypadku wydawnictwa Vesper zawsze czytanego z prawdziwą przyjemnością) – niezwykle realistycznym oddaniem warunków pogodowych i specyfiki terytorium arktycznego. Kolejne strony Terroru przelatują jedna za drugą, aż nagle zostaniecie zaskoczeni końcem.
Jeżeli macie ochotę przeżyć morderczą wyprawę, poczuć otępiające zimno, głód, strach, odór niemytych ciał, krwi, gnijącego mięsa – Terror jest pozycją obowiązkową. Przerażająco dobry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *