#książki, #book, #recenzja

Sorge

Tytuł: Sorge

Autor: Aleksandra Zielińska

Wydawnictwo: W.A.B.

Rok wydania: 2019

 

Opis ze strony wydawnictwa

Najnowsza, niezwykle osobista powieść jednej z najbardziej utalentowanych autorek młodego polskiego pokolenia! W swojej najnowszej powieści Aleksandra Zielińska opowiada o stracie i przeżywaniu żałoby.

Początek lat dwutysięcznych, Sorge, mała miejscowość na Lubelszczyźnie. Gdy główna bohaterka rozpoczyna pracę w szkole, jej ojciec otrzymuje zlecenie na odnowienie starego dworku, który przed laty należał do Czyżewskich, rodziny wymordowanej przez Niemców w czasie II wojny światowej.

Wraz ze zbliżającym się końcem roku szkolnego dochodzi do wypadku na wskutek którego giną wszyscy biorący w niej udział poza nauczycielką. Zostaje naznaczona przez lokalną społeczność, jako ta, która przeżyła. Zaczynają pojawiać się podobieństwa między tragiczną śmiercią uczniów, a zabójstwem rodziny czyżewskich sprzed lat.

Smutek nieutulony i strupy pamięci

Z literaturą jest jak z jedzeniem: można zjeść kotlet schabowy z ziemniakami i kapustą – będzie to danie pożywne i, przy odrobinie szczęścia, nawet smaczne. Ale czasem człowiekowi zachciewa się czegoś więcej, czegoś bardziej wyszukanego – foie gras, coq au vin, bouillabaisse. Nie żeby codziennie, ale tak chociaż od czasu do czasu. Nawet jeżeli będzie to danie, które momentami może wydawać się zbyt wyrafinowane na nasze podniebienie, nawet jeśli niektóre smaki i połączenia nie do końca zrozumiemy, to najczęściej uznamy jego wyższość nad smacznym (lecz pospolitym) schabowym. Tak właśnie jest z Sorge Aleksandry Zielińskiej. Gdyby było to danie, to z pewnością miałoby ono na swoim koncie gwiazdkę Michelin. Albo dwie.

Język i konstrukcja powieści (zwłaszcza rozdziały, w których losy wszystkich bohaterek dzieją się w tym samym czasie) są trudne do przyswojenia; wymagają skupienia i cierpliwości. Trzeba jednak przyznać, że autorka włada językiem niezwykle sprawnie. W jej powieści nie czuć fałszu, przymusu. Wyszukanie wynika z takiego a nie innego stylu, a nie chęci zaimponowania komukolwiek. Niektóre fragmenty są boleśnie żywe i niemal zostawiają metaliczny posmak w ustach.

Nie da się jednym zdaniem opowiedzieć, o czym Sorge jest. Z jednej strony to opowieść o małej społeczności, która ma swoją historię i swoje rany, która wessie każdego, kto się dostosuje do jej zasad i boleśnie odrzuci tego, kto zasady zignoruje. To historia kobiet zranionych, niosących swoje brzemię; kobiet, które tracą tożsamość, siostry, dzieci, młodość. Sorge to powieść o utracie i wyrzutach sumienia, które czasami okazują się bagażem, który sami wkładamy sobie na plecy i niesiemy przez życie.

Sorge to literatura wymagająca, ale dająca satysfakcję. Nie jest to literacki fast food, który można pochłonąć w pośpiechu w komunikacji miejskiej. To powieść, której musimy poświęcić swój czas i uwagę, by móc delektować się każdym słowem. Tylko wtedy poczujemy w pełni ból i ciężar, który dźwigają jej bohaterki. Nie wszystkie elementy w pełni mi zagrały – czy to wspomniana wcześniej konstrukcja, czy powtarzające się, drażniące drobiazgi (w powieści kilka, a może nawet kilkanaście razy, przewija się motyw środków i dofinansowań unijnych – po co? Nie wiem). Nie przeszkodziły mi one jednak w pełnym rozsmakowaniu się lekturą, by poczuć nasycenie i satysfakcję po jej zakończeniu. Czy warto sięgnąć po Sorge? Bez wątpienia – warto.

Jeden komentarz

  • Anna

    Jeśli pozostaniemy przy kuchennych porównaniach to dla mnie Sorge jest zupełnie niestrawne. Czytam sporo i jeszcze nie trafiłam na tak odpychającą powieść. Jeśli ktoś przeżywa traumę i nie może sobie z nią sam poradzić, należy iść do psychologa a nie raczyć nią czytelników.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.