#książki, #book, #recenzja

Strażniczka słońca

Tytuł: Strażniczka słońca

Autor: Maja Lunde, Lisa Aisato

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2021

 

 

Opis wydawcy:

Kłujące w nos promienie słońca są dla Lilii tylko majaczącym w zakamarkach dziecięcej wyobraźni wspomnieniem. Słońce zniknęło, gdy miała niespełna rok. Jej świat jest szary, ponury i zasnuty deszczem. Dzień zlewa się tu z nocą. A nasiąknięta wodą ziemia od dawna nie rodzi plonów… Skąd zatem dziadek dziewczynki, jedyna bliska jej osoba, co trzy dni przynosi soczyste warzywa i owoce, by nakarmić mieszkańców wioski? Czy to możliwe, że udało mu się wyhodować te cuda w zapuszczonej szklarni, do której broni dostępu? A może skrywa inną tajemnicę? I gdzie, do licha, podziało się słońce?

Pewnego dnia ciekawość zawiedzie Lilię do zakazanego lasu, na sekretną ścieżkę, do ukrytej, zielonej doliny… Dziewczynka odnajdzie przyjaźń i znów poczuje na twarzy ciepłe promienie! Jednak czy mają one jedynie życiodajną moc?

Strażniczka Słońca to pełna przygód opowieść o stracie i towarzyszącej jej goryczy, walce z lękiem, ale też o miłości, szczęściu, nadziei na nową wiosnę oraz o tym, jak ważne są w przyrodzie równowaga i następujące po sobie pory roku. Bo to właśnie zimę, wiosnę, lato i jesień norweskie autorki postanowiły uczcić cyklem pięknych książek.

 

W poszukiwaniu słońca

Zimą 2019 roku, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia dotarła do mnie Śnieżna siostra. Zachwyciła mnie od pierwszej strony. Ostatnią książką, która wcześniej przysporzyła mi tylu wzruszeń byli Chłopcy z Placu Broni prawie ćwierć wieku temu. Jedno wiem na pewno – duet Lunde – Aisato potrafi pisać o trudnych sprawach w sposób piękny i wyjątkowy.

W smutnej i ponurej rzeczywistości żyje dziewczynka, w której ciągle tli się nadzieja. Wierzy, że słońce kiedyś powróci i wiosna znów zawita do jej miasteczka. Jednak wbrew wszelkim pozorom to nie wątek postapokaliptyczny jest tutaj najważniejszy. Katastroficzna wizja świata, w którym słońce nigdy nie wschodzi, a ludzie cierpią na niedostatki żywności, daje sposobność do opowiedzenia wyjątkowej historii o dojrzewaniu. Strażniczka słońca opowiada o stracie, rozpaczy, która może sprawić, że tracimy istotę siebie samych. To również uniwersalne przesłanie o potrzebie bliskości drugiego człowieka.

Nie będę ukrywać, że trochę obawiałam się tego, że kolejna pozycja tych autorek będzie powieleniem pierwszej historii, opowiedzeniem tego samego, tylko w wiosennej oprawie. Jeżeli również mieliście takie obawy, to już spieszę Was uspokoić – Strażniczka słońca jest historią oryginalną i oprócz pięknych ilustracji i angażującej fabuły (oraz autorek) nic nie łączy jej z poprzedniczką.

Doceniam fakt, że Maja Lunde nie boi się poruszać nawet najtrudniejszych tematów, również w książkach dedykowanych dzieciom (choć to akurat kwestia sporna). Historie są dostosowane do najmłodszego czytelnika, lecz nie są ani infantylne, ani banalne. Dodatkowo przepiękne ilustracje cieszą oczy nie tylko młodszych, lecz również starszych czytelników. Prawdę powiedziawszy, od wielu lat (z wyjątkiem Śnieżnej siostry) nie widziałam tak pięknych ilustracji w książce. Przywodzą one na myśl najstaranniej wydane zbiory baśni z czasów mojego dzieciństwa.

Chociaż pierwsza książka Mai Lunde i Lisy Aisato pod względem emocjonalnym była dla mnie o wiele bardziej poruszająca, to jednak fabularnie Strażniczka słońca jest świeższa i bardziej zaskakująca. Na pewno nie jest to lektura tylko i wyłącznie dla najmłodszych, chociaż zachęcam do przeczytania jej z najmłodszymi, bo może stać się przyczynkiem do wielu pasjonujących rozmów na niełatwe tematy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *