#książki, #book, #recenzja

Marzycielki

Tytuł: Marzycielki

Autor: Jessie Burton

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2018

Opis ze strony wydawnictwa:

Siostrzana miłość, siła wyobraźni, dziewczęca odwaga i walka o niezależność… Jessie Burton, autorka światowych bestsellerów: Miniaturzystka oraz Muza, powraca z zachwycającą i przepięknie ilustrowaną baśnią dla tych, w których drzemie dziecko. Dla dwunastu córek króla Alberta śmierć królowej Laurelii oznacza nie tylko utratę matki. Decyzją ojca dziewczęta zostają objęte ścisłą ochroną. Odbiera się im ukochane lekcje, przedmioty, i – co najważniejsze – osobistą wolność. Jednakże siostry, zwłaszcza najstarsza z nich, księżniczka Frida, nie zgadzają się na taki los. Jest coś, co nadal posiadają i czego ojciec nie może im odebrać: siła wyobraźni. Mogąc polegać wyłącznie na własnej pomysłowości, królewny podejmują walkę o życie na swoich warunkach.

Marzycielki są bajką przekorną – zapomnijcie o księciu, który przybędzie na ratunek i zdobędzie królestwo! – za to pełną odważnych, zaradnych i imponująco sprytnych młodych kobiet. Spodoba się najmłodszym i tym nieco starszym, którzy z na pozór dziecięcej opowieści potrafią wyczytać niejedną dorosłą prawdę.

Wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń…

Czy baśń o księżniczkach może jeszcze czymś zaskoczyć czytelnika? Zwłaszcza takiego dobiegającego trzydziestki? Otóż okazuje się, że może. Dwanaście sióstr wykreowanych przez Jessie Burton dalekich jest od wszelkich księżniczkowych stereotypów. Zadziorne bohaterki, ciekawa fabuła i szczypta orientu – idę w to.

Baśń feministyczna

Królestwo stworzone przez Jessie Burton rządzi się prawami, które są powszechnie znane: jest jeden król – władca absolutny i niepodważalny. Jest cała gromada doradców (oczywiście płci męskiej!) oraz pretendentów do ręki księżniczek. I wszystko byłoby takie przewidywalne, gdyby nie te księżniczki właśnie… Uparte, zadziorne, rozwijające swoje pasje, odważne i niezłomne. A przy okazji najbystrzejsze na całym dworze. Kiedy pewnego dnia król postanawia odebrać im wolność i możliwość rozwoju, dziewczęta nie podupadają na duchu i za sprawą swojej wyobraźni (oraz inteligencji) robią wszystko by wybrnąć z niewygodnej sytuacji.

Gdzie Ci mężczyźni?

Męskie grono czytelników może poczuć się dotknięte przedstawieniem mężczyzn w Marzycielkach. Począwszy od porywczego i nieugiętego króla, który nie jest zbyt rozgarnięty i napędzany własnym strachem terroryzuje córki, poprzez grono pochlebczych doradców, a na próżnych i pewnych siebie pretendentach stających w konkury do ręki księżniczki skończywszy. Owszem, zdarzają się jednostki męskie nie tylko z nazwy, ale jest ich jak na lekarstwo. Ponieważ powieść Jessie Burton skierowana jest raczej do dziewczynek (młodszych i starszych), pozostaje mieć nadzieję, że jeśli trafi w ręce przedstawiciela płci przeciwnej, ów przedstawiciel zniesie niezbyt korzystny wizerunek panów godnie i po męsku.

Niebanalna klasyka

Jessie Burton skorzystała z wielokrotnie powielanych motywów pojawiających się w baśniach: naiwny król, śmierć matki, uwięzienie księżniczek, oddanie ręki i królestwa w nagrodę temu, kto rozwikła zagadkę. To wszystko było już wcześniej, jednak sposób w jaki Burton zagrała kartami, które wszyscy znają, zasługuje na uznanie. A skoro już przy pochwałach jestem, to nie mogłabym nie wspomnieć o niezwykłej szacie graficznej, która jest mieszaniną egzotyki i stylu lat trzydziestych, co wygląda zadziwiająco dobrze.

Marzycielki to idealna pozycja dla wszystkich tych, którym przejadły się klasyczne baśnie z często przestarzałym przesłaniem. Jak się okazuje: i o księżniczkach można pisać nietypowo i oryginalnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *