#książki, #book, #recenzja

Ostatni seans filmowy

Tytuł: Ostatni seans filmowy

Autor: Larry McMurtry

Wydawnictwo: Vesper

Rok wydania: 2019

 

Opis ze strony wydawnictwa:

Akcja „Ostatniego seansu filmowego” rozgrywa się w latach 50. XX wieku w niewielkim, zakurzonym miasteczku Thalia w Teksasie. Dwaj młodzieńcy, Jack Duane i Sonny, wkraczają w świat dorosłych, odkrywając mroczne tajemnice seksu i skomplikowane arkana miłości. Zaludniony przez plejadę niebanalnych, ekscentrycznych postaci i ożywiony wysmakowanym humorem McMurtry’ego, „Ostatni seans filmowy” to metaforyczna, momentami gorzka, momentami szalona, a zarazem przejmująca powieść o dojrzewaniu, poszukiwaniu szczęścia, utracie złudzeń. Uniwersalna historia, w której autorowi udało się oddać ducha całej małomiasteczkowej Ameryki.

Na jej podstawie powieści nakręcony został głośny film Petera Bogdanovicha pod tym samym tytułem. Za najważniejsze dzieło McMurtry’ego uchodzi nagrodzona Pulitzerem powieść „Na południe od Brazos”.

 

O zwyczajnych mieszkańcach zwyczajnego miasteczka…

Sięgając po Ostatni seans filmowy miałam pewne obawy. Zachwalane niemal przez wszystkich Na południe od Brazos wcale nie było dla mnie tak lekką lekturą, jak obiecywali. Przez pierwsze trzysta stron brnęłam jak po grudzie, kolejne dwieście już nieco mnie zaangażowało i dopiero ostatnie trzysta zachwyciło. Ostatecznie tamtą lekturę oceniam bardzo pozytywnie, ale co w przypadku, gdy powieść ma dwieście sześćdziesiąt stron zamiast ośmiuset? Czy autor potrafi rozkręcić fabułę na tak niewielu stronach, by zaciekawić czytelnika już na wstępie?

Miłośnicy literatury amerykańskiej powinni być usatysfakcjonowani lekturą powieści McMurtry’ego. Ostatni seans filmowy bardzo kojarzy się z prozą Steinbecka – surową i naturalistyczną. McMurtry po raz kolejny okazał się znakomitym obserwatorem ludzkiej natury. W zasadzie sama fabuła książki nie jest niczym odkrywczym – małe miasteczko w Teksasie, grupa dorastających nastolatków przeżywających pierwsze miłości, doświadczenia seksualne oraz bolesne zderzenia z dorosłym życiem. Miasteczko, jego mieszkańcy i wydarzenia, które mają w nim miejsce – to wszystko jest takie zwyczajne. A jednak jest w tym coś, co hipnotyzuje, co sprawia, że lektura nie nuży. McMurtry wie, o czym chce pisać i robi to niezwykle umiejętnie. Choć fabuła dotyczy nastolatków żyjących w Stanach Zjednoczonych w latach pięćdziesiątych, to ich problemy są uniwersalne. Samotność, rozczarowanie dorosłością, pierwsze zawody miłosne – aktualne tak samo dziś jak i sześćdziesiąt lat temu.

Styl McMurtry’ego jest surowy, oszczędny a mimo to nie odnosi się wrażenia, że jego tekstom czegoś brakuje. To jak pisze idealnie koresponduje z tym, o czym pisze. Chociaż autor nie ma skłonności do rozwlekłych opisów, czytelnik bez problemu odnajdzie się w zawiłościach psychiki głównego bohatera i razem z nim posmakuje goryczy dojrzewania.

Ostatni seans filmowy przerósł moje oczekiwania i okazał się lekturą wciągającą pomimo braku wartkiej akcji. Choć powieść zdaje się dotykać lekkich tematów (wszak młodość, przyjaźnie i pierwsze związki takimi się wydają), to jednak autor zmusza czytelników do refleksji. W powieści wyczuwa się pewną nieuchronność, kiedy pomimo wszelkich starań, rzeczywistość i  sami bohaterowie okazują się nie jest tak dobrzy, jakby sobie tego życzyli. Przeżycia i przemyślenia głównego bohatera są nieprawdopodobnie uniwersalne, bo nie ma chyba na świecie człowieka, który choć raz nie poczuł się zawiedziony samym sobą i tym, co uznawał za ideał, a co boleśnie go zawiodło.

Po Ostatni seans filmowy warto sięgnąć by zobaczyć, jak autor poradził sobie z formą krótszą niż monumentalne Na południe od Brazos. Jeśli ponad akcję przedkładacie kreacje bohaterów, to z pewnością proza McMurtry’ego Was zachwyci. Dla mnie Ostatni seans filmowy nie będzie ostatnim spotkaniem z tym autorem.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *