#książki, #book, #recenzja

Enola Holmes i sprawa szyfru na krynolinie


Tytuł: Enola Holmes i sprawa szyfru na krynolinie

Autor: Nancy Springer

Wydawnictwo: Poradnia K

Rok wydania: 2021

 

Opis wydawcy:

Enola Holmes nie ma typowej rodziny. Jej matka jest nieobecna, a sporadyczne spotkania z bratem to najwięcej na co mogłaby liczyć. Dlatego bardzo przywiązuje się do swojej ujmującej gospodyni, pani Tupper. Można powiedzieć, że kobieta zastępuje jej matkę…
Niestety, pewnego dnia zostaje porwana.

Kiedy Enola to odkrywa, postanawia za wszelką cenę ją odnaleźć. Kto i dlaczego mógłby chcieć porwać staruszkę? Wskazówką może być list z pogróżkami, który dostała kilka dni wcześniej. Zagadka jest bardzo trudna, a do odkrycia wiele – również tajemnic życia pani Tupper. Czy i tym razem śledztwo sprytnej detektywki zakończy się sukcesem? I co z tym wszystkim wspólnego ma Florence Nightingale, najsłynniejsza pielęgniarka w historii?

 

Z wojną krymską w tle

Mam ogromną słabość do serii autorstwa Nancy Springer. Każdy z poprzednich tomów przygód Enoli Holmes sprawił mi tyle frajdy, że z prawdziwym żalem myślę o tym, że ta historia powoli dobiega końca. Ponieważ akcja w piątej części pędzi na łeb na szyję, nie ma czasu na smutki – czas rozwikłać zagadkę szyfrów na krynolinie.

W swoich powieściach Nancy Springer całkiem sprytnie udaje się wpleść elementy edukacyjne. Do tej pory najczęściej przewijały się wątki społeczne, jak chociażby codzienność i pozycja kobiet w wiktoriańskim społeczeństwie. W najnowszej odsłonie autorka bardzo zgrabnie przeszmuglowała informacje na temat wojny krymskiej i postaci Florence Nightingale. Trochę wiedzy w literaturze rozrywkowej? Ja jestem za.

Sprawa szyfru na krynolinie jest chyba najbardziej dynamiczną spośród dotychczasowych części, co (niestety) wpływa na tempo czytania – zdecydowanie zbyt szybkie. Enola ciągle jest uroczą dziewczyną o umyśle ostrym jak brzytwa, która co chwilę wpada w mniejsze lub większe kłopoty. Ogromną zaletą powieści (ale również całej serii) jest przewijająca się postać jej starszego brata – Sherlocka – i jego stopniowa przemiana. Trudno nie docenić tego duetu, bo z każdym kolejnym tomem ich relacja wywołuje coraz szerszy uśmiech na twarzy czytelnika.

Seria o przygodach Enoli Holmes jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych – jednocześnie czuję się odmłodzona, ale nie ogłupiona. Z przesłaniem płynącym z książek Springer jest mi bardzo po drodze, dlatego polecam ją wszystkim – dużym, małym, młodym… i młodym duchem. Bardzo żałuję, że to już przedostatni (ale chyba do tej pory najlepszy) tom i z niecierpliwością czekam na zakończenie tej zwariowanej przygody.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *