#książki, #book, #recenzja

Dzień, w którym umarł Kapuściński

Tytuł: Dzień, w którym umarł Kapuściński

Autor: Ramón Lobo

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2022

 

 

Opis wydawcy:

Oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść o ginącym świecie reporterów, których relacje z konfliktów wojennych śledził cały świat.
Roberto Mayo to reporter, który w trakcie swojej kariery dziennikarskiej był na wszystkich najważniejszych frontach świata. Razem z Tobiasem Hope’em – zawodowo fotografem, a prywatnie przyjacielem – z bliska obserwowali wydarzenia, które zmieniały bieg historii. Jako jeden z ostatnich korespondentów wojennych należących do starej szkoły reporterskiej Mayo reprezentuje Kapuścińskich na wyginięciu, których codzienność najlepiej określa wyrażenie „życie na krawędzi”. W powieści inspirowanej prawdziwymi wydarzeniami z placów boju główni bohaterowie, przedstawiciele odchodzącego pokolenia, stawiają na szali własne życie. Ile są gotowi zapłacić za doświadczenia, którymi będą mogli podzielić się z całym światem?

 

Z życia korespondenta wojennego

Pracę korespondentów wojennych najczęściej można śledzić przez relacje w programach informacyjnych oraz artykułach gazet. O konkretnych konfliktach możemy również przeczytać w reportażach, ale we wszystkich tych przypadkach niewiele dowiadujemy się o tym, jak naprawdę wygląda życie reporterów relacjonujących z linii frontu. Ramón Lobo postanowił opowiedzieć historię grupy dziennikarzy na tle kolejnych wojen i zmieniającego się świata.

W Dniu, w którym umarł Kapuściński chyba najbardziej zaskakuje forma. Jeżeli ktoś sięgając po tę pozycję, oczekuje klasycznego reportażu, zapewne dość mocno się zdziwi. Lobo postawił na narrację, której najbliżej do powieści. Ten wybór w trakcie lektury przestaje zaskakiwać, bo życie bohaterów najbardziej pasuje do powieści sensacyjnej. Wiele osób może odstraszyć wulgarny język, ale warto pamiętać, że mamy do czynienia z dość specyficzną grupą ludzi. Korespondenci wojenni wykonują zawód wysokiego ryzyka, są pragmatyczni, ckliwość jest im raczej obca, a używanie wulgaryzmów służy maskowaniu słabości i uczuć, których jednak nie są pozbawieni.

Ramón Lobo opowiedział (a może bardziej upamiętnił?) pracę swoich przyjaciół w czasach, w których – choćby z racji mniej zaawansowanego poziomu technologicznego – wyglądała ona inaczej niż współcześnie. W Dniu, w którym umarł Kapuściński autor ukazał ryzyko zawodowe oraz wpływ jaki praca wywiera na życie prywatne korespondenta wojennego. Chociaż Lobo podkreśla, że fabuła jest fikcyjna, to jest bardzo mocno oparta na prawdziwych wydarzeniach, mająca przede wszystkim oddać zbiorowego ducha pracy na froncie, a nie szczegółowe biografie bohaterów.

***

 

“Dzień, w którym umarł Kapuściński” do kupienia na Bonito

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.